Eastwood, Homo-Meksykanie i Pif-Paf!

Pierwsza na polskich festiwalach filmowych retrospektywa włoskiego Spaghetti Westernu będzie ozdobą Tofifest 2009. Zobaczymy zarówno klasyczną "Trylogię Dolara" Sergio Leone jak i bitwę gangu homoseksualnych Meksykanów z samotnym rewolwerowcem.

Pokażemy same perełki westernowego świata stworzonego w pobliskich Włoszech. Będą arcydzieła - może i znane z telewizora, ale trzeba je obejrzeć w kinie - najsłynniejsze osiągnięcia gatunku - filmy Sergio Leone, który stworzył własne oblicze westernu. Mowa o takich hiciorach jak "Za garść dolarów" (1964), "Za kilka dolarów więcej" (1965), "Dobry, zły i brzydki" (1966) i "Pewnego razu na Dzikim Zachodzie" (1968). Rozpoczynali w nich karierę tacy aktorzy, jak Clint Eastwood, Lee van Cleef, Gian Maria Volonte; sukcesy odnosili Charles Bronson, Claudia Cardinale, Klaus Kinski i Henry Fonda. Westerny te wykreowały też karierę kompozytora Ennio Morricone, który już niedługo da wielki koncert w Gdańsku.

Ale dla mnie najbardziej oczekiwanym filmem jest zupełnie inny tytuł - "Se Sei vivo spara" ("Django kill ... If sou live, shoot" reż. Giulio Questi, 1968). To kompletne szaleństwo - homoseksualni bandyci z Meksyku i sadystyczni mordercy. Film porównywany w swoich wizjonerskich elementach do dzieł Allejandro Jodorowskiego, zwłaszcza zaś do słynnego "El Topo". "Se sei vivo" uważany jest przez krytyków za jeden z najbardziej wyrafinowanych, szalonych i ekspresyjnych filmów w historii kina, kreujący wizjonerski i przekonywujący obraz piekła na ziemi.
Nie wiem, krytycy zazwyczaj się nie mylą dlatego gotuję się na obejrzenie tego szaleństwa.

O czym opowiada film? W paru słowach - Meksykanin "The Stranger" należy do gangu, który kradnie ładunek złota z dyliżansu. Jednak zdradzieckie strzały mordują prawie wszystkich członków bandy. "Stranger" cudem przeżywa, choć zakopany zostaje w płytkim grobie. Chce odzyskać ładunek złota i przeprowadzić krwawą zemstę.

Paf, paf!!! Ale będzie westernowo :)