Gładych w areszcie

Zapowiada się nowy film laureata Flisaka Tofifest'2010, Marcina Gładycha z Torunia. Tym razem autor "Hakerów Wolności" wybiera się do aresztu.
"Nowy dokument będzie miał podobną konstrukcję do poprzedniego. Pomysł narodził się podczas mojej wizyty w areszcie śledczym w Toruniu" - mówi Gładych. Wizyta ta była związana z realizacją rekonstrukcji fabularyzowanych do potrzeb filmu „Hakerzy Wolności". "Miejsce fascynujące pod wieloma względami. Często się zastanawiałem jak tam jest w środku, ale rzeczywistość przerosła moją wyobraźnię. Wyjątkowo malownicze miejsce, gdzie czas zatrzymał się dawno, dawno temu. No i historie związane z tym miejscem. Absolutnie jest to temat na film" - dodaje toruński reżyser.

Warto dodać, że areszt wykorzystał już "filmowo" reżyser i dokumentalista Jacek Bławut, który dwa lata temu zrealizował tam zdjęcia do "Jeszcze nie wieczór" [zdjęcia z filmu z aresztem w tle, obok]. Na 33. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni "Jeszcze nie wieczór" uhonorowano prestiżowymi Srebrnymi Lwami, zaś Jan Nowicki - za rolę Jerzego - odebrał nagrodę dla Najlepszego Aktora. Bławut był też w 2010 roku jurorem Tofifest.

Jak dokładnie będzie wyglądał film na razie Gładych nie ujawnia. Zapewnia tylko, że wyłania się już zrąb pomysłu. "Powstają różne koncepcje, pomysły zlatują z chmur i czytamy, gadamy, czytamy, gadamy itd. My to –Krystian Wieczyński, Marceli Sulecki, ppułk. Grzegorz Breitenbach i oczywiście ja. Pan pułkownik jest naczelnikiem aresztu i ma wielką wiedzę związaną z historią tego miejsca" - dodaje filmowiec. Co ciekawe, zanim powstał film i scenariusz, twórcy wiedzą już jaką nazwę będzie nosił obraz "PANOPTICON - on doskonale spina wszystko to, co przez ten film chcemy przekazać" - mówi Gładych. 
Panoptikon, to po pierwsze model więzienia. Takiego właśnie jak to w Toruniu. Wybudowanego na planie koła, z centralnie usytuowaną strażnicą. Architektura tego budynku pozwalała kontrolować wszystkich więźniów rozmieszczonych w celach dookoła. Więźniowie mieli przez to poczucie, że cały czas są pod obserwacją. Chociaż strażnicy byli dla nich niewidoczni. Dzisiaj tę rolę przejął nadzór elektroniczny. Ten model więzienia zaproponował brytyjski filozof Jeremy Bentham na początku XIX wieku. Jego projekt nie został wtedy wcielony w życie. Doczekał się jednak realizacji po kilku latach, w okrojonej wersji w Londynie, Filadelfii i oczywiście w Toruniu.

Po drugie- idea Panoptikonu powróciła w pracy innego filozofa – Michaela Foucaulta pt: ”Nadzorować i karać. Narodziny więzienia”, jako symbol permanentnej inwigilacji. Już nie tylko w relacji więzień- strażnik, ale też władza – społeczeństwo. Ta idea jest zresztą wcielana z doskonałym rezultatem po dzień dzisiejszy. Chociażby przez stawianie atrap radarów przy drogach. Dla kierowców to sygnał – jesteś obserwowany, możesz być ukarany. Ale nie wiadomo czy tam jest na pewno radar. Zasada ta sama, technologia inna.


I po trzecie – to Internet, w jaki sposób i na jaką skalę jesteśmy monitorowani. Sami nawet świadomie przekazujemy informacje o sobie do sieci, przez co poddajemy się dobrowolnej kontroli. Maszyna inwigilacji działa, idea pozostaje niezmienna.

O tym wszystkim ma opowiadać nowy film. Info o pomyśle A tu sobie zobaczcie jak ładnie "gra" toruński areszt: