Taika uderza "Boy"-em

Dotarliśmy w sieci do trailera nowego, znakomitego filmu laureata Tofifest 2007. Reżyser Taika Waititi - Cohen tym razem nakręcił mocno pojechaną historię nowozelandzkiego chłopca, który wierzy w to, że będzie nowym Michaelem Jacksonem.

"Orzeł kontra Rekin" Taiki, skosił w 2007 roku cztery nagrody Tofifestu. W tym Grand Prix i Nagrodę im. Kałużyńskiego. Film, który miał polską premierę na naszym festiwalu był sporym wydarzeniem wśród fanów kina autorskiego w kraju. Doceniono go też na Sundance. Do konkursu tegorocznego Sundance trafił kolejny film Taiki, "Boy".

Jest rok 1984. 11-letni Boy (Rolleston) mieszka w maoryskiej osadzie z babcią, młodszym bratem Rockym i swoim najlepszym kumplem – kozą o imieniu liść. Matka chłopców nie żyje, ich ojciec Alamein (Waititi) odsiaduje wyrok w więzieniu. Ucieczką od smutnej (i biednej) rzeczywistości są dla Rocky’ego i Boya wyprawy w świat marzeń: pierwszy wierzy, że posiada supermoce; drugi, że będzie nowym Michaelem Jacksonem. Obaj bardzo mocno idealizują nieobecnego ojca (wyobrażają go sobie m.in. jako bohatera wojennego, słynnego gracza w rugby, super herosa czy kumpla Jacksona). Pewnego dnia, pod nieobecność babci przed domem Boya pojawia się Alamein. Początkowo zachwyceni chłopcy z czasem dostrzegają prawdę: mitologizowany przez nich ojciec to w gruncie rzeczy parodia gangstera, życiowy nieudacznik, mężczyzna o psychice małego chłopca…

Waititi funduje widzom nostalgiczną (i na poły autobiograficzną) podróż w czasy dzieciństwa. Przypomina, że niezależnie od okoliczności (a te bywają w filmie naprawdę trudne) dojrzewanie to magiczny czas, do którego zawsze wracamy z dużym sentymentem.

Cohen to materiał na gwiazdę rozmiaru Jarmuscha. "Z dala od zgiełku filmowego świata, na odległych antypodach, wyrasta właśnie na naszych oczach kolejny duży talent niezależnego kina: Taika Waititi (znany też jako Taika Cohen)" - pisano o nim.i to najprawdziwsza prawda.

Warto zanurzyć się w świat "Boy'a". Tofifest poleca jak najbardziej.