TVP vs. Dokumentaliści, pierwsze starcie

Mamy dalszy ciąg walki dokumentalistów o antenę TVP. Pisaliśmy już o apelu reżyserów filmów dokumentalnych http://festiwaltofifest.blogspot.com/2010/12/cuske-i-sauter-wzywaja-niech-film.html który sygnowali między innymi nasi bydgoscy koledzy Maciej Cuske i Marcin Sauter.
Należą się im gratulacje, bo przekonali szefostwo TVP w tym samego prezesa Dworaka do spotkania. poniżej przesyłamy pełny zapis tego meetingu. Dokumentaliści walczą!

Spotkanie „apelowiczów” w TVP 28 III 2011 – streszczenie
Gospodarzem spotkania było Prezydium Rady Programowej TVP (Marek Krawczyk – przew., Krzysztof Magowski, Kuba Wygnański – viceprzew.). Ze strony TVP pojawili się także:
- Stanisław Jekiełek, przew. Rady Nadzorczej TVP,
- Juliusz Braun – p.o. prezesa Zarządu TVP,
- Jacek Snopkiewicz – dyr. Biura Koordynacji Programowej TVP,
- Krystyna Mokrosińska – (przew. Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, pracownik TVP),
- Barbara Pawłowska – (szefowa Redakcji Dokumentu i Reportażu TVP1),
- Barbara Paciorkowska – (szefowa Redakcji Dokumentu i Reportażu TVP2),
- przedstawiciel Agencji Filmowej,
- Jacek Żurawski, sekretarz Rady Programowej TVP.
Był też Jan Dworak, przew. KRRiT.
Nie pojawiła się zaproszona Agnieszka Odorowicz dyr. PISF.
Poza naszą delegacją (Marysia Zmarz-Koczanowicz, Jacek Bławut, Maciek Cuske, Bartek Konopka, Darek Kowalski) była Ewa Borguńska (KIPA) i Paweł Kędzierski (szef Sekcji Dokumentalnej SFP).

Spotkanie prowadził Marek Krawczyk. Jako pierwszy głos zabrał Kuba Wygnański, który przypomniał, że Rada Programowa nie jest stroną, a chciałaby być notariuszem i ew. moderatorem. W roli notariusza widzi także Jana Dworaka. Po pochwale dokumentu jako gatunku i jego poznawczo-edukacyjnej roli zapowiedział, że dyskusja nie powinna dotyczyć personaliów, ale rozwiązań systemowych. Wyraził nadzieję, że wynikiem spotkania będzie powołanie wspólnej grupy roboczej, która będzie mogła współpracować już z nowymi władzami TVP.
Jan Dworak wyznał, że od początku z uwagą śledził powstanie ruchu dokumentalistów wokół Apelu. Jego zdaniem telewizja publiczna jest najlepszym miejscem dla dokumentu, tym bardziej że dokument raczej nie wróci do kin. Naturalne jest według niego, że TVP powinna finansować filmy dokumentalne i współpracować na tym polu z PISF.
Co ciekawe, KRRiT przygotowała rozporządzenie, które będzie dotyczyło finansowania misji publicznej przez TVP, w tym m.in. wspierania dokumentu. Również w finansowaniu misji ma uczestniczyć KRRiT. (niestety, nie rozwinął tego wątku)
Podkreślił, że wolą Krajowej Rady jest zmiana mediów publicznych. Szczególnie zależy mu na dookreśleniu roli Rady Programowej. KRRiT ma sprawić, żeby Rada Nadzorcza poczuła się odpowiedzialna za program, a Rada Programowa ma być w tej sprawie przewodnikiem dla Rady Nadzorczej.
Według niego mamy tradycję pisania apeli, a chciałby, żebyśmy wykazali się „małym realizmem”, a nie – idealizmem.

Stanisław Jekiełek powiedział krótko, że chciałby się przysłuchiwać rozmowie. Dodał, że Rada Nadzorcza będzie rozpatrywać uchwały Rady Programowej TVP. I podobnie jak Jan Dworak widzi wspierającą rolę Rady Programowej dla Rady Nadzorczej.

Juliusz Braun zadeklarował, że z pełną uwagą wysłucha rekomendacji tej dyskusji (wkrótce po angielsku oddalił się).

Jacek Bławut na początek zaznaczył, że bardzo dobrze jesteśmy zorientowani, co się dzieje z polskim dokumentem. Przeżywamy złoty czas, a TVP nie bierze w tym udziału. Polski dokument jest potęgą, a TVP przestała dla dokumentalistów istnieć. Na antenach TVP nikt nie słyszy o sukcesach polskiego dokumentu zagranicą. Gdyby nie PISF, to współczesny dokument przestałby istnieć. Wiele dobrego robi również HBO, które planuje współpracę ze Studiem Munka. „Parę lat temu robiliśmy tu filmy, teraz do TVP nikt nie przychodzi. Po co tutaj przychodzić? Jesteśmy tutaj, żeby to zmienić”.

Marysia Zmarz-Koczanowicz potwierdziła, że naturalnym miejscem dla dokumentu jest telewizja publiczna. Nasze trzy postulaty są tego praktycznym rozwiązaniem. W PISF wypracowano demokratyczny system oceniania i finansowania, który się sprawdził. Trzeba te doświadczenia przenieść na grunt TVP. Potrzebni są eksperci i jawność decyzji (kto dostał i na co).
Środowisko nie uczestniczy w kolaudacjach TVP. Coś pękło za prezesury Wildsteina. Środowisko dokumentalistów zostało odcięte od telewizji publicznej. Wspomniała, że po szkołach filmowych jest nowa fala filmowców, którzy chcą tworzyć. A przecież dokument nie jest gatunkiem niszowym. Na festiwalach jest feedback od publiczności, która jest zainteresowana polskim dokumentem.
Podkreśliła, że jest potrzebny i budżet i jawność. „Jak nie ma jawności, to posiłkujemy się plotkami”.

Maciek Cuske winą za istniejący stan rzeczy obarczył system panujący w TVP. To TVP odpowiada za to, że większość filmów powstaje tylko dzięki wsparciu PISF. A gdyby poszło z TVP „tylko” 5 mln złotych na produkcję, to można byłoby dofinansować 50 filmów, które wcześniej dostały poparcie PISF.

Jacek Bławut powiedział, że z powodu braku udziału finansowego TVP budżety polskich filmów są zaniżone i często w rozmowach z branżą międzynarodową trzeba ukrywać jakiej są wysokości, żeby nie narazić się na śmieszność.

W tym momencie Bartek Konopka wtrącił, że często na sesjach pitchingowych, czy to w Czechach, czy w Finlandii musiał się tłumaczyć, dlaczego TVP nie wspiera produkcji krajowych filmów. A dokument przecież to ważny towar medialny, to jedna z głównych pozycji zachodnich telewizji. „Ludzie szukają prawdy o świecie, a film dokumentalny idealnie się z tym zgrał”.
Jego zdaniem dystrybucja pełnometrażowych dokumentów zacznie się na większą skalę. Z tego powodu najwyższy czas, żeby „ruszyć” polski dokument.

Według oceny Pawła Kędzierskiego kulejemy, bo równolegle z ustawą o kinematografii, nie powstały symetryczne ustawy o mediach i o prawie autorskim. Te trzy ustawy są potrzebne, żeby istniał silny rynek filmowy.
Stanowczo wypowiedział zdanie, że TVP nie powinna bezpośrednio produkować dokumentu, ale mieć pieniądze na jego realizację i miejsce na emisję.

Barbara Paciorkowska stwierdziła, że pieniądze na dokument i reportaż są oddzielone. Miała pretensję, że nikt z dokumentalistów nie odezwał się do niej wcześniej. Według niej to nieprawda, że dokumentu w TVP nie ma – jest dużo zagranicznych filmów, są filmy przyrodnicze, jest społeczne kino; rzeczywiście jest mniej polskich filmów. Ale przecież błagała dokumentalistów, żeby robili filmy np. o Smoleńsku. I nikt nie podjął tego tematu. Pokaże więc 9 kwietnia film Artura Żmijewskiego. (Marysia zareagowała, że ten film zrealizowany został za pieniądze brazylijskie).

Wypowiedź Paciorkowskiej przerwał Marek Krawczyk, mówiąc, że postulaty to nie atak personalny, i że jeśli nikt się nie zgłosił, to może szwankuje komunikacja. Chciałby uniknąć tłumaczenia się z przeszłości, bo jest wola, żeby zmienić ogólną sytuację polskiego dokumentu, a sprawy szczegółowe przerzucić na grupę roboczą.

Barbara Paciorkowska zaproponowała, żeby ktoś z telewizji uczestniczył na etapie oceny projektów z PISF, bo o fakcie, że produkcja ma być dotowana przez PISF, dowiaduje się od reżysera. Chwaliła system ROPAT. Nie ma żadnej tajemnicy, kto i na jaki film dostaje pieniądze. Oceniła, że istnienie Agencji Filmowej, która jest głównym miejscem wpływania projektów, stwarza kompetencyjne problemy.

Od razu odpowiedział jej Jacek Bławut, że dokumentaliści nie wiedzą, do kogo mają iść z projektami. A Paweł Kędzierski dodał, że system ROPAT źle działa. O tym systemie w podobny sposób wypowiedziała się Ewa Borguńska. Przy okazji zaproponowała, żeby TVP określiła, jakie chce podjąć inicjatywy rozwiązania problemu, do których moglibyśmy się odnieść.

Krystyna Mokrosińska na początku swojego wystąpienia ogłosiła, że jako pracownik TVP „jest rozdarta”. Podkreśliła, że to dyrektorzy anten podejmują suwerenne decyzje, w tym planują udział dokumentu w ramówce; żeby ten dyrektorski folwark przestał istnieć, to trzeba wyjąć spod ich skrzydeł budżet i czas antenowy. Tego może dokonać tylko Zarząd TVP. Zadała pytanie, czy taka struktura (poza antenami) może powstać. I sama odpowiedziała, że istnieje taki przypadek – Teatr TV, który działa w Agencji Produkcji z własnym budżetem.
Poruszyła sprawę kolaudacji. Kiedyś filmy oceniali ludzie z zewnątrz, którzy mieli coś do powiedzenia. Jej zdaniem komisja kolaudacyjna powinna mieć prawo, by oceniany film dokumentalny, w przypadku gdy jest kitem, zmienić na kategorię felietonu, który z punktu widzenia praw autorskich jest znacznie mniej opłacalny. Może wpłynie to na jakość telewizyjnych produkcji.
Jej zdaniem TVP utraciła debiuty. Na koniec podkreśliła, że jest grupa wewnątrz TVP, której myślenie idzie w podobnym kierunku, co nasze.

Krzysztof Magowski powiedział, że TVP przeciętnie wydaje na film 30 000 zł (według danych z PISF, bo z TVP takich informacji – pomimo prośby – nie dostał). A są filmy związane z bieżącą publicystyką, które pochłaniają ogromne pieniądze. I każdy wie, o jakie filmy chodzi. Te słowa wywołały silne reakcje Paciorkowskiej i Pawłowskiej. Z sali padały pytania, o jakie filmy chodzi. Dyskusję uciął Krawczyk, mówiąc, że trzeba przygotować w najbliższej przyszłości protokół zbieżności i rozbieżności.

Kuba Wygnański przypomniał, że grupa robocza powinna być powołana już teraz, bo ma trzy tygodnie, żeby coś przygotować (to reakcja na moją wcześniejszą uwagę, że według rozporządzenia KRRiT nowy Zarząd TVP do 15 maja br. będzie musiał przedłożyć dość szczegółowy projekt finansowo-programowy dotyczący misji publicznej na 2012 r. – DK).
 
Na to Paciorkowska: „Jesteśmy za nisko, żeby decydować”.

Jacek Snopkiewicz, choć ma poczucie straconego czasu, bo TVP jest w stanie zapaści i w najbliższym czasie nie można obiecywać zbyt wiele, a powrót do normalności będzie bolesnym procesem, to chciałby podjąć z nami współpracę.
Zaczął mocno, że komisja przychodu nie może być naczelną redakcją TVP. A znaczna część menedżerów telewizji „przeżarta jest oglądalnością”.
TVP potrzebna jest przejrzystość decyzji. Obecnie na poziomie operacyjnym nie ma odpowiedzialności. Kunktatorstwo jest bardziej opłacalne. Przykładem jest chociażby sprawa Smoleńska.
W TVP powinny być pitchingi. Nie wiadomo, skąd się biorą pomysły. A może być dobry pomysł i porządny budżet, ale co z tego, jeśli film do emisji ląduje w środku nocy. To nie ma sensu, to wyrzucone pieniądze.
Snopkiewicz diabła znalazł w strukturze zarządzania. Istnieje system, który wszystko eliminuje, bo jest tak rozproszony, że nikt za nic nie odpowiada.
Podkreślił, że na czele trzeba stawiać ludzi, którzy nie są twórcami, ale menedżerami medialnymi. Trzeba wybierać menedżerów, którzy będą rozwijać talenty, a nie konkurować.
Dla Snopkiewicza film dokumentalny jest fundamentalną marką TVP. A współcześnie TVP1 oceniana jest już nie tylko przez Wiadomości, ale przez programy typu „Jaka to melodia”. Praktycznie film dokumentalny wypadł ze świadomości widzów.
Według niego, podobnie jak po 56. roku, kiedy tworzono dokumenty typu „Warszawa 56”, czy w latach 70., kiedy dyskutowano o filmach telewizyjnych Szumowskiego, otwiera się niepowtarzalna szansa dla polskiego dokumentu. Dokument może być na nowo rzeczywistym środkiem budowania marki telewizji publicznej. Rozwiązaniem byłyby, być może, cykle dokumentalne, odpowiednio promowane.
Żeby to wszystko zrobić, to trzeba mieć: RAMÓWKĘ – PIENIĄDZE – NOWE ROZWIĄZANIA STRUKTURALNE – PROMOCJĘ.
A jesteśmy w sytuacji, kiedy trzeba cały czas walczyć, bo wywalczone właśnie pasmo w środę o 22. w TVP1 , od jesieni ma być przesunięte na 24.

W tym momencie Barbara Pawłowska wyraźnie zaskoczona tą informacją,  wyraziła nadzieję, że Biuro Programowe wesprze ją w boju o utrzymanie pasma. I przeszła do wychwalania telewizyjnych produkcji dokumentalnych, czego przykładem jest pięknie rozwijająca się koprodukcja z Arte. Zaatakowała pomysł tworzenia rady programowej.  Przeciwko próbie propagandy sukcesu żywo zaoponowali Marysia i Jacek Bławut. Krawczyk odebrał Pawłowskiej głos i przypomniał jej, żeby nie mówić już o przeszłości. Stwierdził, że w grupie wewnątrz TVP nastawionej na zmianę, widzi Mokrosińską oraz Snopkiewicza. Krawczyk chciałby zakończyć to spotkanie z przekonaniem, że będziemy z nimi współpracować we wspólnej grupie roboczej. I chociaż miał świadomość, że część postulatów może być trudna do spełnienia od razu, to może ustalenia tej grupy będą procentowały w przyszłości.

Ewa Borguńska zauważyła, że żeby cokolwiek zrobić, to potrzebny jest budżet i pasma. I kto o tym decyduje? Ponieważ grupa robocza o tym nie będzie decydować, to czy te spotkania mają sens.

Jacek Snopkiewicz zaproponował tryb postępowania. Biuro Programowe, którego jest szefem, pracuje właśnie nad ramówkami i strukturą TVP na najbliższe trzy lata. Zaproponował, żeby do tych prac, poza Krystyną Mokrosińską, dołączyć z naszej strony trzy osoby i wspólnie popracować przez najbliższy miesiąc. Jeżeli będziemy mieć wsparcie Rady Nadzorczej i Programowej, to może uda się przekonać nowy Zarząd TVP do naszych pomysłów.

Już w rozmowie ze mną, zaraz po zakończeniu obrad, zaprosił trzy osoby z naszej strony + mnie jako sekretarza, na pierwsze spotkanie w najbliższy poniedziałek 4. kwietnia. W czasie krótkiego spotkania naszej delegacji ustaliliśmy, że na to spotkanie pójdą: Marysia Zmarz-Koczanowicz, Bartek Konopka i Paweł Łoziński + sekretarz (DK).

Dariusz Kowalski
Warszawa, 28.03.11