Kafka Jaworska, dyrektor Tofifest kandydatem do Człowieka Pięciolecia Teraz Toruń!

No to mamy miłą wiadomość znowu. Tym razem prosto z Torunia. Znany i lubiany tygodnik Teraz Toruń, w wspólnie z portalem MM Toruń nominowały Kafkę Jaworską do tytułu "Człowieka Pięciolecia". Plebiscyt jest zdarzeniem towarzyszącym jubileuszowi istnienia Teraz Toruń. 

Poniżej znajdziecie przygotowany z tej okazji dłuuuugi wywiad z Kafką, a jeśli drogi internauto chcesz na nią zagłosować, po prostu kliknij "lubię to" nad artykułem przy MM Toruń, który jest o tutaj (na zdjęciu obok Kafka z sześciokrotnie nominowanym do Oscara Jimem Sheridanem podczas wręczenia mu Złotego Anioła Tofifest 2011):

http://www.mmtorun.pl/artykul/wybierzcie-czlowieka-5-lecia-teraz-torun-385360.html

A tutaj wywiad:
Kasia Jaworska stworzyła w Toruniu międzynarodowy festiwal filmowy

Trzy lata temu Kasia Jaworska obejmowała funkcję kuratora kina „Centrum", które dzisiaj odwiedza 20 tysięcy widzów rocznie. Kasia Jaworska jest kolejną kandydatką do nagrody 5 lat "Teraz Toruń".

Pięć lat temu, gdy powstawał „Teraz Toruń" odbywała się piąta edycja festiwalu Toffi. Dzisiaj festiwal nazywa się Tofifest. Co się zmieniło przez te lata?
- Festiwal na pewno dojrzał, rozwinął się, przeobraził. W tym roku odbywała się dziewiąta edycja, a w przyszłym roku czeka nas jubileusz. Z roku na rok festiwal jest coraz większy, przybywa gości i filmów. Muszę powiedzieć, że towarzyszy temu takie zawodowe zadowolenie. Satysfakcja, iż nie tylko robi się to, co się lubi, ale że doceniają to też media i krytycy. A przede wszystkim widzowie. Wiem już, że kiedy się zaczyna od zera, ale towarzyszy temu ciężka, wieloletnia praca, to coś dobrego musi z tego wyjść. To tak jak z wami. Zaczynaliście z TT w 2006 roku, a ja startowałam dziewięć lat temu. Przez ten czas bardzo się rozwinęliście. Podobnie stało się z moim festiwalem. Bo dziś Tofifest to dojrzały soczysty owoc „do schrupania".

Kafka w wywiadzie dla Toruń TV 930 maja 2011:


Czym dzisiejsza impreza różni się od tej z początków ówczesnego Toffi?
- Obecnie Tofifest to festiwal prestiżowy, robiony z rozmachem, odwiedzany przez takie gwiazdy jak chociażby tegoroczni goście: Jim Sheridan, Jiri Menzel czy Jerzy Stuhr. To festiwal cieszący się zainteresowaniem widzów. Kiedy powstawał był małym, lokalnym i spontanicznym wydarzeniem. Teraz jest to impreza międzynarodowa, odbywająca się w największych toruńskich salach. Gdy trwa, gwiazdy filmu można spotkać niemal w każdym zakątku Starówki toruńskiej. Cieszy mnie też to, że Tofifest jest wymieniany przez krytykę wśród topowych, polskich festiwali. Jednocześnie to nadal jedyny festiwal „niepokornego kina", otwarty na oczekiwania widzów.

W 2008 roku kino Orzeł zostało zamknięte, a chwilę później pojawiło się kino Centrum w Centrum Sztuki Współczesnej.
- Orła jest mi szczególnie żal, podobnie jak innych kin typu Kopernik, Flisak czy Bałtyk, na których się wychowaliśmy. Tradycja tych starych kin już nie wróci. Niestety, prawa rynku i zmieniające się oczekiwania widza sprawiły, że te instytucje poznikały i zostały zastąpione multipleksami.

Kino Centrum, którym kierujesz w Centrum Sztuki Współczesnej sobie jednak radzi. W ubiegłym roku widzowie kupili 20 tysięcy biletów mimo, że Centrum nie gra wielkich, mocno reklamowanych produkcji.
- Jest całkiem spora grupa widzów, która nie kupi biletu do multikina. Przeszkadza im brak tej niesamowitej atmosfery świątyni kina, którą zastępuje niestety wszechogarniający zapach pop-cornu. Kino Centrum w naturalny sposób zajęło lukę po Kinie Orzeł. Widzowie, którzy mnie znają, podążyli moim szlakiem filmowym. Pozostałych skusiła atrakcyjna oferta, która wychodzi naprzeciw oczekiwaniom widza toruńskiego. Oferta, która skierowana jest do odbiorców w różnym wieku i z jednej strony świetnie komponuje się z programem samego CSW, z drugiej strony proponuje nowości filmowe oglądane w prawdziwej świątyni sztuki. Ta ogromna liczba widzów jest tym bardziej dla mnie miła, że
dysponujemy jedną salką z 136 miejscami i wciąż staramy się o lepszy sprzęt.

W Polsce małe kina jednak upadają...
- Na to trzeba spojrzeć z dwóch stron. Z jednej strony rośnie zapotrzebowanie na kino ambitne. Jednocześnie jednak liczba kin studyjnych się zmniejsza. Dzisiaj jest ich około stu. Sądzę, że za pięć, dziesięć lat zostanie może połowa z tej setki. Ale będą to wówczas miejsca - perełki, mam nadzieję, że i Kino Centrum.

Gdybyśmy się spotkali za pięć lat, a ty mogłabyś spełnić przez ten czas dowolne marzenie związane z Tofifestem, co by to było?
- Gdy o marzeniach się mówi, one się nie spełniają. A ja chcę, by się one zrealizowały, więc nie będę zapeszać. Powiem natomiast, na czym mi zależy. Ten festiwal powstał w Toruniu, jest wpisany w nasze miasto, promuje je, nie jest imprezą na kółkach, która gdzieś tam sobie podróżuje. Chciałabym, żeby Tofifest miał większy budżet i lepszą infrastrukturę, co też niestety wiąże się z pieniędzmi. Zależy mi, byśmy, mogli usiąść tu za pięć lat i powiedzieć „Tofifest jest dla Torunia tym, czym Berlinale dla Berlina". I nie chodzi tu o czerwone dywany, tylko o to, by konsekwentnie iść dalej wypracowanym już torem „niepokornej" marki. Bo Tofifest dla Torunia jest już taką marką, jak Kopernik i pierniki. W tym roku zgłoszono do nas 1051 filmów z 61 krajów.
A zawsze może być i więcej, i lepiej.

Oczekiwania organizatorów imprez kulturalnych są wyższe niż możliwości sponsorów?
- Mecenasi i sponsorzy są z nami i bardzo im za to dziękuję. Jednak, wydarzenie kulturalne, takie jak międzynarodowy festiwal powinno dysponować budżetem na poziomie ok. 2-3 milionów złotych. Biura wielu polskich festiwali mają osoby zatrudnione na etatach, które cały rok pracują tylko dla tej jednej imprezy.
A nas do dalszej walki mobilizuje wciąż pasja. Kultura to ciężki kawałek chleba a ona przynosi konkretne wyniki. W tym tylko roku, równowartość publikacji o Tofifest - w samych gazetach i internecie -wyniosła 1 mln 300 złotych! Tyle zarobił Toruń na promocji. Zarówno miasto jak i torunianie zasłużyli na to by jubileusz ich festiwalu filmowego odbył się z największym z możliwych przytupów.
Nasza produkcja festiwalu to wciąż rozpychanie się łokciami.
Zależy mi najbardziej na tym, by Tofifest nie był tylko projektem, który trwa kilka dni, ale stał się całoroczną instytucją związaną z kinem i dającą całe swoje bogactwo Toruniowi.

Klikajcie! :)