Rosyjski "strzał w twarz" - marsz do kina!

Jeszcze troszkę, a byśmy przegapili. Na ekrany kin w Polsce właśnie weszły dwa filmy, które nieźle namieszały latem w konkursie festiwalu Tofifest. "Syberia. Monamour" Slavy Rossa i "Szczęście ty moje" Siergieja Łoźnicy. To dwa "ciosy podbródkowe" wyprowadzone z serca dzisiejszej Rosji. Oba wstrząsające. Oba warte obejrzenia.

Latem mogliście obejrzeć oba filmy na Tofifest. "Syberia. Monamour" ("Siberia, Monamour") debiut fabularny Sławy Rossa zdobył na naszym festiwalu w lipcu dwie nagrody: za najlepszą reżyserię oraz Nagrodę im. Zygmunta Kałużyńskiego. Nic dziwnego, że powalił jury Tofifestu. Wystarczy poczytać wpisy na jego temat w necie: "Skoro już zwiastun rozłożył mnie na łopatki i spowodował drżenie emocjonalne, to spodziewam się mocnych wrażeń od tego filmu" (Filmweb); "Czegoś tak rozedrganego emocjonalnie a równocześnie kojącego nie oglądałem" (Filmweb); "Coś mam wrażenie, że film rozjebie wiele mózgów!" (Filmweb). Albo recenzję na Wp.pl: "Sława Ross w zapierającej dech w piersi sekwencji obrazów pokazuje, niemal biblijnie, rozróżnienie dobra i zła, życie bez miłosierdzia". Mocne. Film już w kinach więc możecie to zweryfikować sami.

A o czym opowiada? Środek syberyjskiej tajgi. Tu żyje się na tyle, na ile pozwoli przyroda. Wokół tylko gęsty las i dzikie zwierzęta, od których nawet ludzie się tu niewiele różnią; gotowi w każdej chwili do ataku, pazerni na namiastkę uczuć. Sześcioletni Lioszka mieszka w samotnej chacie z dziadkiem, który jest dla chłopca jedynym oparciem i rodziną. Matka dawno zmarła, a ojciec wyjechał i mimo słabnącej nadziei na jego szczęśliwy powrót do domu, Lioszka tęsknie go wyczekuje. Tu poczytacie o filmie: http://www.tofifest.pl/pl/program-2011/f/60 i tu: http://festiwaltofifest.blogspot.com/2011/06/tofifest-on-air-osiem-niepokornych.html

A tu trailer:


Drugi obraz to "Szczęście ty moje" ("My joy"). Po tym filmie nic nie jest juz takie jak było. Nakręcił go Mistrz dokumentu, Urodzony na Białorusi Ukrainiec tworzący w Berlinie Siergiej Łoźnica (po angielsku opisywany jako Sergei Loznitsa). To jego debiut fabularny. "Szczęscie..." to mroczna przypowieść o codzienności rosyjskiej wsi. Georgi - kierowca ciężarówki, wyjeżdża z rodzinnego miasta z ładunkiem towarów. Zmuszony do zjechania z autostrady gubi się w szczerym polu w głębi Rosji. Próbując rozpaczliwie odnaleźć właściwą drogę zostaje wciągnięty w spiralę szaleństwa i przemocy.
„Szczęście ty moje” to portret współczesnej i minionej Rosji, widzianej z perspektywy zwykłych, prostych ludzi: kierowcy, policjanta, żołnierza, prostytutki, dziecka. Ze strzępów ich wspomnień Łoźnica tworzy
opowieść o kraju, którego mieszkańcy całkowicie stracili moralny i emocjonalny balans, a ich życie stało się pasmem gwałtu, mordu i przemocy. Jak przyznaje reżyser, „Szczęście ty moje” oparte jest na faktach, a większość przedstawionych w filmie historii ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości". Tym straszniej się to ogląda... Ale warto!

Tu poczytacie o filmie: http://www.tofifest.pl/pl/program-2011/f/60; http://festiwaltofifest.blogspot.com/2011/06/konkurs-gowny-on-air-tofifest-podroz.html

A tu trailer:


I na koniec słowo z Esensja.pl: "Chcecie zobaczyć film, który sięga do samych trzewi współczesnej prowincjonalnej Rosji? Który bezlitośnie obnaża spustoszenie moralne i umysłowe poczynione w umysłach jej mieszkańców w czasie rządów komunistów? Który raz na zawsze wyleczy Was z rojeń o wspaniałej i fascynującej „duszy rosyjskiej”? Jest taki! Nakręcił go Siergiej Łoznica. „Moje szczęście” to dramat wstrząsający w nie mniejszym stopniu niż „Ładunek 200”!

Dziękujemy dystrybutorom Art House i Against Gravity za sprowadzenie do nas takiego kina.
No, a teraz chłopaki i dziewczyny - do kin! :)