Agata vs. Alicja. Czyli Bydgoszcz kontra Toruń w serialu.

Mamy rywalizację na wszystkich możliwych polach, no to jeszcze doszły nam seriale. Toruń ma "Szpital Alicji" (obecnie nazwę zmieniono na "Lekarzy"), a Bydgoszcz "Prawo Agaty". Oba pokaże TVN. Ale które z miast lepiej rozegrało filmową partię dla siebie?
Alicja "z Torunia" O wizycie ekipy z Pawłem Małaszyńskim i Magdaleną Różdżką (reżyseria dwuosobowa: Filip Zylber i Marcin Wrona) w Toruniu informowały wszystkie media. Filmowcy zaanektowali dla siebie przedwojenne Centrum Targowe Park na bydgoskim przedmieściu i w tej wizjonerskiej, polskiej architekturze z 20-lecia międzywojennego ulokowali tytułowy szpital, tytułowej lekarki - Alicji. No nie całkiem tytułowej, bo z nieznanych przyczyn producenci zmienili miesiąc temu tytuł na "Lekarze". W każdym razie projekt jest: "serialem medycznym opartym na autorskim polskim scenariuszu. To stworzony od postaw dla TVN polski serial, prezentujący autentyczne przypadki medyczne" - czytamy w opisie.
Główna bohaterka, Alicja Szymańska (Magdalena Różczka), jest jak się można domyślać młodą, utalentowaną i ambitną panią chirurg. Jej przyszłośc jest ustalona: ślub z ukochanym Krzysztofem (Piotr Polk) i znakomita kariera medyczna w Stolicy. Ale tu mamy krach. Alicja nie zostaje przyjęta na wymarzony staż z transplantologii, a Krzysztof zupełnie inaczej niż ona widzi ich wspólną przyszłość. Wtedy Alicja porzuca życie w Warszawie i wyjeżdża do Torunia, by pracować w szpitalu prowadzonym przez Danutę Stenkę. Brzmi trochę jak "ucieka na prowincję", ale tam.

Rzuć okiem: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/lekarze-nowym-serialem-tvn

A kim jest "bydgoska" Agata?

Agata Przybysz (Agnieszka Dygant) z serialu "Prawo Agaty" to trzydziestoparoletnia dyrektor działu prawnego w wielkiej korporacji. Ma wszystko - ukochanego, dobrą pracę i przestronne mieszkanie. Ale tu - jakby podobnie - wszystko rozpada się w jednej chwili i Agata... wyjeżdża do Bydgoszczy? No nie, to byłoby zbyt łatwe. Dziewczyna nie poddaje się i korzysta z propozycji przyjaciółki - Doroty (Daria Widawska). Razem wynajmują lokal i zakładają własną kancelarię. Skąd więc ta Bydgoszcz? Ano stąd, że Agata jest rodowitą Bydgoszczanką. W tle czają się oczywiście miłosne manewry (przystojny współpracownik Marek Dębski - w tej roli Leszek Lichota, niestety związany z twardą prokurator Marią Okońską - tu nasza "toruńska" Małgorzata Kożuchowska). Serial ruszył 4 marca na antenie TVN.

Czemu producenci "Prawa Agaty" wybrali Bydgoszcz? "Bo część ekipy brała udział w tworzeniu filmu "Magiczne drzewo" Andrzeja Maleszki, w którym zagrało nasze miasto. Zrobiło na nich wrażenie, dlatego postanowili tutaj wrócić" - czytamy w Wyborczej. Fakt, jak na razie "Magiczne drzewo" było największym świadomym sukcesem filmowym nad Brdą. Bo z kręcenia "4 pancernych" dla miasta wyniknęło niewiele. Jeszcze mniej z poprzedniego podejścia do promocji poprzez serial. Bydgoszcz kilka lat temu zagrać miała w "Egzaminie z życia", ale efekty wydanych pieniędzy były zerowe.

Za udział w "Prawie Agaty" urząd miasta zapłacił TVN ponad 50 tys. zł. W zamian za to zagwarantowany został udział miasta w trzech odcinkach serii. Ponadto już do końca serialu nazwa Bydgoszcz będzie powracała w retrospekcjach. Efekt jest dobry - miasto w serialu robi świetne wrażenie, "zielonej i zadbanej metropolii z rzeką w roli głównej".

Jest jeszcze jeden wątek bydgoski. Marian Opania, który gra ojca Agaty, jest w filmie trenerem juniorów Zawiszy Bydgoszcz (fotka obok - Agata/Dygant u "taty" na stadionie Zawiszy).

Co do Agaty, mamy już pierwsze dane. Jak podają dane Nielsen Audience Measurement, cztery pierwsze odcinki "Prawa Agaty" oglądało średnio 3,086 mln widzów, co dało stacji udziały na poziomie 18,33%. W komercyjnej grupie wiekowej (16-49 lat) serial oglądało średnio ponad 1,579 mln widzów (20,36 %). Niestety, podczas emisji serialu TVN przegrywa z Jedynką ("Ranczo", 3,676 mln, 21,88%) oraz Polsatem (“Tylko muzyka”, 3,655 mln widzów, 21,76 %). Wygrywa jedynie z Dwójką. O ile serial z Dygant już jest na ekranie, na "Lekarzy" z Różczką poczekamy do jesieni. Wtedy dopiero przyjdzie czas na porównanie tego, na ile dobrze oba samorządy wykorzystały szansę wypromowania się w telewizji. Toruń widać w tle fotosów z planu, zobaczymy jak wypadnie na ekranie.

Miejski product-placement to obecnie właściwie standard w promocji miast. Niestety niezbyt często wykorzystywany na Kujawach i Pomorzu, mimo wielu filmów tu realizowanych. Mało kto wie, że ostatnio "Starą baśń" Hoffmana robiono w Biskupinie, a "Wrony" Kędzierzawskiej czy "Kto nigdy nie był" Seweryna w Toruniu. Brak świadomej polityki w tej materii był dotychczas wręcz uderzający. Bo wydać zezwolenie na kręcenie filmu na swoim terenie potrafi każdy, ale świadomie wejść w korzystny dla obu stron układ to coś innego.

Miał w tym pomóc Regionalny Fundusz Filmowy, ale niestety widać coraz wyraźniej, że władze Bydgoszczy, Torunia i województwa są dalekie od porozumienia w tej materii.
 Kończę i idę rzucić okiem na "Prawo Agaty". Właśnie leci w TVN.

W sieci:
http://prawoagaty.tvn.pl/http://aleseriale.pl/cid,6069,title,Prawo-Agaty-Leszek-Lichota-plotkuje-o-Agnieszce-Dygant,zwiastun.html 
http://dziendobry.tvn.pl/video/piotr-polk-w-serialu-szpital-alicji,1,newest,18891.html