Ona jest piękna i młoda. On też. Kto komu zniszczy życie?

Christian Wittmoser to młody, niemiecki scenarzysta i reżyser. Nie wiadomo, które z tych określeń będzie dla niego ważniejsze za kilka lat, bo jak podkreślał – wciąż się waha. Na pewno jeżeli zrezygnuje z reżyserii będzie to z dużą szkodą dla niemieckiego kina. W krótkometrażowym „Ankommen”, który pokazał na Tofifest 2012 dał bowiem lekcję tego, jak znokautować widza dużą historią, zawartą w niecałych 30 minutach filmu.
Christian Wittmoser podczas spotkania na Tofi
Tofifest 2012 już za nami, ale będziemy powoli wracali do tych pięknych dni z kinem w jesiennym Toruniu. „Ankommen” był jednym z obrazów startujących w międzynarodowym konkursie krótkometrażowym Shortcut Tofifest. To debiut reżyserski studenta uczelni w Kassel, Christiana Wittmossera, do tej pory scenarzysty. Akcja filmu została osadzona na Majorce, gdzie główny bohater planuje spędzenie wakacji ze swoją dziewczyną. Ta jednak, przed wyjazdem, odchodzi od niego bez wyjaśnień. Mimo wszystko chłopak postanawia wyjechać sam. Szukając towarzystwa i bliskości poznaje parę – chłopaka i piękną seksowną dziewczynę - mieszkającą w sąsiednim pokoju hotelowym. Więzy pomiędzy nimi zaczynają się niebezpiecznie zacieśniać, napięcie rośnie, a atmosfera gęstnieje z minuty na minutę. Widz przeczuwa, że wszystko w tym trójkącie prowadzi do nieuniknionej katastrofy.

Nie możemy zdradzać zakończenia, ale bez wątpienia, choć jest to film krótkometrażowy zdaje się mieć większą siłę oddziaływania niż niejeden pełny metraż. Wittmoser zapytany, czy oparł się na zdarzeniach, które faktycznie miały miejsce na Majorce, zaprzeczył: „Moją inspiracją była podróż do Tajlandii, gdzie mieszkałem w hotelu w pokoju o bardzo cienkich ścianach. Obok mieszkała para, która często się kłóciła, a ja zadawałem sobie różne pytania np. czy wykorzystałbym zasłyszane informacje. Nosiłem się z zamiarem zrobienia tego filmu przez blisko rok”.

kadr z filmu Ankommen
Wittmoser nie tworzył filmu „w gronie znajomych”: „skompletowałem ekipę filmową oraz aktorów z zupełnie nieznanych mi ludzi”. Obsada została wyłoniona dzięki krótkim, promocyjnym materiałom filmowym umieszczanym przez młodych niemieckich aktorów w internecie, na specjalnych portalach castingowych. Odbył się też klasyczny casting, zorganizowany w Berlinie. Zdjęcia trwały dwanaście dni, ale - co ciekawe - scenariusz rodził się w dużej mierze w trakcie kręcenia: „Bazowaliśmy na treatmencie. Nasze poranki wyglądały tak:  omawialiśmy wspólnie scenę, a następnie aktorzy improwizowali. Bardzo wiele dialogów pochodzi od właśnie od aktorów” – mówił reżyser.

Wittmoser zapytany o dalsze plany, odpowiedział, że wciąż nie może się zdecydować czy będzie scenarzystą czy reżyserem. Obawiam się, że reżyseria mogłaby mnie przyprawić o siwe włosy w zbyt wczesnym wieku – skwitował. My możemy powiedzieć tylko jedno – Christian nie łam się i „idź tą drogą”!

Opracowanie na podstawie relacji Sumity Sangar z biura prasowego Tofifest