Gierszał w filmie o Dawickim.

To już pewne. Jest kolejny pełnometrażowy film z mocnymi toruńskimi wątkami. Zagrał w nim laureat nagrody Flisak Tofifest - Jakub Gierszał. Mowa o zapowiadającym się na jedno z największych zaskoczeń roku 2013 – „Performerze”. Film opowiada o związanym z Toruniem artyście Oskarze Dawickim. Kilka dni temu w Poznaniu miała miejsce prapremiera nieukończonej jeszcze produkcji wyreżyserowanej przez kuratorów Macieja Sobieszczańskiego i Łukasza Rondudę.

Na pewno oczekiwany w II połowie roku gotowy już „Performer” zapowiada się jako jedno z bardziej enigmatycznych dzieł kina polskiego. Ma być „elementem gry, w którą wciąga nas artysta”. Bowiem w filmie Dawicki gra samego siebie, mieszając elementy retrospektywy i fikcji. Oskar artystą "stawał się" właśnie w Toruniu, studiując sztukę na Wydziale Sztuk Pięknych UMK. Tu mieszkał także przez kilka lat i często do Torunia wraca, o czym świadczą chociażby jego wystawy w CSW i pozostawione tam materialne ślady (np. „tablica certyfikacyjna” w hallu CSW).  Nie wiemy jaki jest charakter postaci Kolekcjonera, granej przez Gierszała, tym niecierpliwiej czekamy na premierę.

Okazją do pra-pokazania „Performera” była wystawa monograficzna Oskara Dawickiego w galerii Art Stations w poznańskim Starym Browarze. Wystawę zorganizowała milionerka i kolekcjonerka Grażyna Kulczyk. Jej Art Stations Foundation by Grażyna Kulczyk mocno zaangażowała się w produkcję filmu. Warto wymienić kilka postaci z „listy płac”. Scenariusz i reżyseria należy do duetu reżysersko - kuratorskiego Macieja Sobieszczańskiego i Łukasz Rondudy. Producentem jest Wajda Studio, a współproducentem wspomniana Art Stations Foundation by Grażyna Kulczyk. Środki wyasygnowały także Telewizja Polska, Heliograf, Film Factory, Artcore, Polski Instytut Sztuki Filmowej oraz Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Oskar Dawicki urodził się w 1971 roku na Kociewiu. Posługuje się metodami sztuki konceptualnej i performansu, aby reaktywować postromantyczną figurę twórcy zarażonego egzystencjalnym bólem istnienia. Uprawia ponowoczesne dzieło totalne, w którym sztuka i życie zlewają się w jedno: ciąg mniej lub bardziej spektakularnych klęsk i drobnych codziennych porażek prowadzących do ostatecznej wielkiej przegranej – śmierci. Jak mówią krytycy, to jeden z najbardziej oryginalnych i interesujących współczesnych artystów. Najważniejszym tematem jego sztuki jest poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, czy Oskar Dawicki… w ogóle istnieje. W swoim artystyczno-ontologicznym dochodzeniu wykorzystuje różne metody i środki: podczas “Show ontologicznego” (2001) zadawał pytanie o swoje istnienie publiczności, która przyszła obejrzeć jego prace. 80 procent widzów uznało, że artysta jest.  W 2002 roku zatrudnił prywatnego detektywa do obserwacji samego siebie, nie ujawniając przy tym, że jest jednocześnie zleceniodawcą i obiektem śledztwa. Zaowocowało to wystawą zatytułowaną “O” w Galerii Zachęta. Kolejnego potwierdzenia własnego istnienia Dawicki szukał u portrecistów ulicznych - jeżdżąc po Polsce i Europie pozował lokalnym artystom, a efekty ich pracy oraz nagrania dokumentujące zarówno pozowanie jak i malowanie to wystawa „Portrety uliczne” (2003). Najnowszym projektem, w którym artysta pyta o to, czy istnieje, jest właśnie pełnometrażowy film „Performer”.


O Kubie Gierszale pisaliśmy już wiele przy okazji przyznanych w tym roku na toruńskim festiwalu Tofifest nagród Flisaka i Nagrody dla Wschodzącego Talentu Kina Europejskiego. W tej chwili związany z Toruniem Gierszał króluje na ekranach. Do kin wchodzi w lutym „Nieulotne” Jacka Borcucha, w którym Kuba zagrał główną rolę. Co ważne film został zakwalifikowany do najważniejszej imprezy kina "indie" na świecie – festiwalu Sundance. Zakończyły się już także zdjęcia do mistycznego thrillera z początku XX wieku pt. „Hiszpanka” w reżyserii Łukasza Barczyka. W filmie opowiedziana jest niesamowita, zanurzona  w magiczno – mistyczno-politycznym świecie opowieść o grupie polskich jasnowidzów i egzorcystów, którzy chcą uratować w roku 1918 Ignacego Paderewskiego przez śmiercią zadaną przez… sowieckich mistrzów czarnej magii z Rosji. Czekamy na efekt, bo zapowiada się szokująco.