Martin Šulik czyli słowacki Mistrz na Tofifest

Gościem specjalnym tegorocznej edycji Międzynarodowego Festiwalu Filmowego TOFIFEST był jeden z najwybitniejszych i najbardziej utytułowanych współczesnych słowackich reżyserów, zdobywca Złotego Anioła za niepokorność twórczą, Martin Šulík. Podczas spotkania reżyser opowiadał o kulisach powstawania swojego ostatniego filmu (Cygan, 2011) a także o kondycji słowackiej kinematografii i swoich upodobaniach filmowych.
Sulik odbiera Anioła

Spotkanie było połączone z projekcją filmu Cygan (słowacki kandydat do Oskara w 2012 roku), dlatego też nie mogło zabraknąć pytań dotyczących samej realizacji tego obrazu. Film kręcony był przy udziale mieszkańców niewielkiej osady Richnava, którzy, jak się okazało, wcielili się w niemal wszystkie postaci występujące w filmie (jedynym profesjonalnym aktorem na planie filmowym była grająca etnografkę Rebeka Poláková).

Reżyser wspominał, z jakim trudem przyszło ekipie filmowej wniknięcie do tej hermetycznej wspólnoty: „Dostać się do romskiej społeczności nie jest łatwo, nie można wejść ot tak. Bardzo pomocni byli nasi współpracownicy, którzy otwierali nam drzwi do różnych domów(…).” Mimo początkowej nieufności mieszkańców, dalsza współpraca przebiegała już bez większych problemów: „Film kręciliśmy pół roku i w tym czasie staliśmy się członkami tej społeczności. Widzieliśmy pogrzeb, ślub, narodziny. Mieliśmy dostęp do wszystkich informacji: wiedzieliśmy, kto ukradł drewno, kto dostał wyrok.” Šulík poruszył
również kwestię negatywnego obrazu mniejszości romskiej, jaki funkcjonuje w słowackich mediach, a który reżyser określił mianem „nieludzkiego”. „Ten romski problem to problem socjalny, nie etniczny” – zauważył.

Pojawił się także temat współczesnego kina słowackiego, które, zdaniem Šulíka, powoli zaczyna wychodzić z zapaści, jaka nastąpiła w wyniku przemian ustrojowych przełomu lat 80. i 90. Mam wrażenie, że coś się zmienia w społeczeństwie: słowackie filmy dostają nagrody na festiwalach, młodzi Słowacy zgłaszają się do szkół filmowych, bo czują, że mogą coś jeszcze zrobić – mówił reżyser.

Zapytany o swoich ulubionych reżyserów, Šulík wymienił m.in. Andrieja Tarkovskiego, przedstawicieli czechosłowackiej Nowej Fali oraz Krzysztofa Kieślowskiego. Reżyser mówił także o tym, jaki wpływ wywarło na niego kino polskie lat 70. i 80.: „W zasadzie właśnie przez polskie kino dotarłem do kina w ogóle. Kiedy zacząłem interesować się kinem, zaczęły mnie inspirować filmy Wajdy, kino moralnego niepokoju.” 

Reżyser podzielił się również swoimi najbliższymi planami zawodowymi. Zdradził, że przygotowuje dla słowackiej telewizji cykl dokumentalny opowiadający o kinie po drugiej wojnie światowej oraz że szuka sponsorów kolejnego filmu. Czekamy!