Smarzowski: Nie chcę upowszechniać wartości - chcę prowokować.

Wśród gości tegorocznego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego TOFIFEST nie zabrakło nazywanego mistrzem kontrowersji, a uznawanego za jednego z najlepszych współczesnych reżyserów w Polsce Wojciecha Smarzowskiego.
Smarzowski na Tofi
Reżyser wyjaśnił skąd zaczerpnął pomysł na swój najnowszy film Drogówka. Kilka lat temu nagrywał pracę partoli policyjnych i wtedy przekonał się, że może to być dobry materiał na film. Dla większości widzów Drogówka, to film szokujący, wzbudzający skrajne emocje – dla Smarzowskiego, jak stwierdził: „był to dla mnie lekki temat, którym postanowiłem się zająć w ramach odreagowania po przedostatnim filmie Róża”. Reżyser zapytany o zamysł Drogówki wyjaśnił, że to nie jest film o policji drogowej: „to jest film o bezsilności państwa, które nie potrafi egzekwować prawa”. Według Smarzowskiego, celem tego filmu jest sprowokowanie widza do dyskusji, poruszenie jego emocji. Jak sam stwierdził: „Dobre filmy dzielą się na bajki i filmy realistyczne. Ja nie potrafię robić bajek, nawet tych bardzo dobrych” – stąd bezkompromisowa, szokująca, w pełni obdarta z konwenansów forma przekazu jego dzieł, co powoduje, iż
filmy Smarzowskiego stają się bardzo ważne dla widza. Reżyser podkreślił, że nie chce tworzyć filmów biało-czarnych, plakatowych.

Smarzowski poruszył także inne aspekty pracy zawodowej. Dychotomicznie dzieli swoją pracę na to co chce robić oraz na to co pozwala mu robić to pierwsze. Nie krępuje go praca nad reklamami, czy serialami (Brzydula, Na Wspólnej, wątki serialowe HBO). Smarzowski podchodzi do tej kwestii bardzo pragmatycznie. We wczorajszej wypowiedzi stwierdził, że jest to po prostu działalność dająca czas na pracę nad czymś ważniejszym, swoim własnym, twórczym.

Na spotkaniu reżyser podzielił się swoimi planami na najbliższe lata. Kolejny zaplanowany film nie będzie ani lekki ani przyjemny. Smarzowski chce zrobić film o rzezi na Wołyniu. Według niego idealnie byłaby nakręcić ten kontrowersyjny film we współpracy z ukraińskim reżyserem, po to aby maksymalnie zobiektywizować przebieg wydarzeń historycznych. W tej produkcji, podobnie jak w poprzednich nie chce dokonywać oceny, podsumowań, diagnozować ówczesne mechanizmy zachowań. Celem samym w sobie ma być według Smarzowskiego pamięć o tych wydarzeniach, o poległych. Na potrzeby planowanej produkcji, Smarzowski zgromadził juz ponad setkę historycznych opracowań o rzezi na kresach wschodnich.

podczas spotkania
W ramach spotkania nie zabrakło także ogólnej refleksji na temat swojej twórczości. Zapytany o wartości, które chce przekazywać w swoich działach, odparł: „Daleko mi jest od upowszechniania wartości, prędzej wrzucę gówno w wentylator, chcę po prostu prowokować”.
Smarzowskiemu nie brakuje też pomysłów na inne eksperymentalne  produkcje. Jedną z nich jest dawno zrodzona pół żartem pół serio idea zrobienia filmu przy pomocy kamer przytwierdzonych do...zawodników piłkarskich. Reżyser zdradził, że zrodził się kiedyś pomysł nakręcenia historii rodem z boiska piłkarskiego. Do zawodników miałyby zostać przytwierdzone amatorskie kamerki, z których wybrane fragmenty miałyby trafić do „pełnometrażówki”. Trudno jest jednak stwierdzić, na ile poważnie reżyser rozważa tą koncepcję. Jest ona jednak potwierdzeniem istnienia różnorodności idei pracy twórczej, co oznacza, że zostaniemy jeszcze nie raz zaskoczeni.