Aktorstwo najwyższej miary – spotkanie z Danielem Olbrychskim

Fot. Wojtek Szabelski - freepress.pl
Dla aktora główną rolą jest wypełnienie zadania. Gdy gra w sztuce Szekspira największe znaczenie dla niego ma wzruszenie publiczności, gdy w komedii Fredry – wywołanie śmiechu - mówił Daniel Olbrychski, laureat Złotego Anioła Tofifest za Niepokorność Twórczą spotkał się z widzami festiwalu.



Według Daniela Olbrychskiego aktorstwo najwyższej miary polega na umiejętności elastycznego przejścia z jednej roli do drugiej. A na pytanie, czy w zawodzie aktora istnieje takie pojęcie jak „rola życia” użył wypowiedzi Meryl Streep, twierdząc, że to ona odpowiedziała na nie najpiękniej: „Nie pytajcie mnie która z moich ról była dla mnie najważniejsza, najbardziej udana i którą najbardziej kocham. Każda z ról to moje dzieci. Nosiłam je w sobie, później rodziłam w bólach i szczęściu. Wszystkie kocham tak samo jak ludzi, z którymi te role poczęłam”.


Mówił też o tym, czym powinien charakteryzować się dobry aktor. Musi posiadać dwie kompletnie sprzeczne cechy: nieprawdopodobną pewność siebie i równie nieprawdopodobną pokorę. "Gdy grasz Hamleta wypowiadając kwestię „Być albo nie być” musisz mieć przekonanie, że tylko Ty masz prawo to grać. Ale musisz tez mieć w sobie pokorę wobec tekstu, który wypowiadasz i wobec widza przed którym występujesz. Połączenie tych dwóch sprzeczności daje nadzieje na to, że rola będzie udana" - mówił Olbrychski na spotkaniu z widzami Tofifest.

Do Wajdy: Andrzejku, zdziwisz się że ludzie mówią prozą

Prowadzący zadał pytanie, czy w dzisiejszych czasach powstają jeszcze dobre scenariusze? Olbrychski odpowiedział, że według niego najlepsze scenariusze napisali mistrzowie literatury. Później wspominał pracę nad ekranizacją „Pana Tadeusza”. Reżyser Andrzej Wajda wątpił w powodzenie produkcji i powiedział aktorom, żeby przynajmniej mówili wierszem w taki sposób, żeby tego nie zauważył. Olbrychski zdając sobie sprawę z doborowej obsady aktorskiej (wspominał znakomitego Marka Kondrata) powiedział tak: „Andrzejku, gwarantuje ci, że zagramy to w taki sposób, że wychodząc na ulicę ty się będziesz dziwił, że ludzie mówią do siebie prozą”. I dodał: „Powiem bezczelnie, że trzeba było wybrać takich aktorów, którzy w taki sposób to wierszem powiedzą”.

Nawiązując do wczorajszej debaty ukraińskiej trzeba przypomnieć, że Olbrychski jest związany z obecną sprawą na Ukrainie. Miał zagrać w rosyjskiej sztuce, której reżyserem jest rodowity Ukrainiec. Kiedy u naszych wschodnich sąsiadów rozpoczęły się protesty przeciwko decyzjom prorosyjskiego rządu Janukowycza, Olbrychski napisał otwarty list, który został przetłumaczony na wiele języków. Napisał w nim, że wobec tragedii na Ukrainie, stracił sympatię do języka rosyjskiego, który kojarzy mu się dzisiaj jako język jako pełen wojennej retoryki i kłamstw Putina. Dlatego też polski aktor zrezygnował z udziału w zaplanowanej premierze sztuki, za co otrzymał podziękowania od przedstawicieli Majdanu.

Artysta spełniony?

Na spotkaniu pojawiło się jeszcze pytanie czym jest dla artysty spełnienie? "Moment, w którym jestem, jest najpiękniejszym momentem mojego życia. Trzeba umieć się cieszyć dziś i teraz z wiara, że jutro będzie jeszcze piękniej" - odpowiedział aktor. 

Z humorem dodał też, kierując swoje słowa do zapełnionej widzami sali Kina Centrum, że wciąz nie może się nadziwić, że ktoś jeszcze przychodzi go słuchać. 

Wspomniał też o planach na przyszłość, które ma nadzieję zrealizować. Między innymi otrzymał niedawno propozycję członkostwa w jury na festiwalu filmowym w Cannes. Cały czas jednak jest ciekaw, co przyniesie następny dzień.



Aleksandra Posadzy