Od sztuki teatralnej do sztuki filmowej. Spotkanie z Ilmarem Raagiem


fot, Wojtek Szabelski - freepress.pl


Spotkanie z Ilmarem Raagiem wprowadziło widzów w proces tworzenia filmu i jego historię. „Ja nie wracam” swój początek zawdzięcza telefonowi z Rosji. Podczas rozmowy estoński reżyser otrzymał propozycję  stworzenia filmu. Następnie otrzymał scenariusz i  gdy się z nim zapoznał, postanowił nakręcić ten film. Jak mówił reżyser, do Rosji wybrał się z ciekawości, a film jest obrazem tego, co tam zobaczył.

„Ja nie wracam” powstał na podstawie sztuki teatralnej. Autorką scenariusza jest Yaroslava Pulinovich, która sztukę odbiera jako pewnego rodzaju baśń. Podczas rozmowy Raag wyjaśnił różnicę pomiędzy scenariuszem sztuki teatralnej a scenariuszem filmu o nią opartego. Teatralny ma więcej mówionych i dłuższych scen, natomiast film żyje, kiedy skupia się na interakcjach pomiędzy bohaterkami. Reżyser powiedział też, że szukając aktorek, które wcieliłyby się w postaci Ani i Kristiny nie brał pod uwagę znanych nazwisk. Kluczowe dla filmu było odnalezienie prawdziwych dziewczyn, a nie sama historia.

W filmie Ania jest ambitną wychowanką domu dziecka, jakby na przekór dotychczasowemu życiu, dostaje od losu szansę. Kończy z wyróżnieniem studia i podejmuje pracę na uczelni. Ma natomiast
problem z budowaniem osobistych relacji z otoczeniem, a zwłaszcza z mężczyznami. Z żonatym wykładowcą z uczelni wplątuje się w beznadziejny romans. Jeszcze gorzej wygląda znajomość z byłym kolegą z domu dziecka, Dimą, który w przeciwieństwie do niej, nie wyszedł na życiową prostą. Trudni się dilerką narkotyków, a z Ani zrobił nieświadomą niczego paserkę. Sytuacja robi się groźna, kiedy dziewczyną zaczyna interesować się milicja. Ani udaje się wprawdzie wymknąć z jej rąk, ale musi ukrywać się i zacząć żyć z dnia na dzień. Jej nastoletni wygląd pomaga jej w ukryciu się w domu dziecka. Tam poznaje Kristinę, z którą udaje się w długą podróż autostopem po rozległej Rosji.

Vikę (Kristina) odnalazł w przeciętnej szkole w Petersburgu, gdzie należała do kółka teatralnego. Reżysera ujęła swoją niepoważną, instynktowną zdolnością improwizacji. Vika, rzeczywiście była w sierocińcu, podobnie jak jej bohaterka. Raag opowiadał ciekawostki z filmowego planu. Mówił  o scenie, w której musiała zapalić papierosa, dziewczyna powiedziała, że rzuciła palenie mając 10 lat (Kristina w filmie ma niewiele więcej), ale dla filmu ponownie się do tego zmusi. Życiowe doświadczenia Viki wpłynęły na realność odegranej prze nią roli. Starsza aktorka Polina podczas pracy nad rolą chciała wiedzieć, co jej postać myśli w danym momencie. Reżyser mówił, że była tak poważna zadając pytania, że czuł się zobligowany do tego, żeby kreację postaci przeżywać razem z nią.

Wspominał magiczny moment, który najbardziej zapadał w jego pamięci podczas filmowania. Dziesięć minut na przygotowanie sceny, dźwig unoszący kamerę żeby odpowiednio uchwycić obraz. Polina (Ania) zaczyna płakać, potem myśleć, znów płakać i tak na przemian. Raag wyraża opinię, że scena trwała zbyt długo, a Polina mówi, że to dlatego, że nie była w stanie zdecydować, czy zostać czy odejść. I wtedy dociera do niego, że słowa, które wypowiedziała nie należą do niej (Poliny) tylko do postaci (Ani).

W filmie Kristina miała być swego rodzaju aniołem, uczyć Anię miłości, a gdy dzieło się skończy – móc spokojnie odejść. „Miłość nie polega jedynie na przyjmowaniu, ale również na jej dawaniu”. To zdanie według Ilmara Raaga jest głównym przesłaniem filmu. „Ja nie wracam” ma charakter społeczny. Według reżysera opowiadana historia musi stać ponad normalnością, codziennością, musi się wyróżniać żeby chciał ją przedstawić. Każdy postrzega świat na swój własny sposób i - jak twierdzi twórca - ogląda go przez soczewkę swoich problemów. Mówi też o tym jak bardzo jesteśmy od siebie inni.

Estoński reżyser mówił, że historii, które przedstawia w swoich filmach nie wymyśla. Czasem słyszy je w przypadkowych dźwiękach, czasem gdzieś o nich przeczyta, a dopiero później przekłada je na język filmu.

Aleksandra Posadzy