21 października
toruńscy miłośnicy kina mieli możliwość spotkania z Marcinem Bortkiewiczem.
Widzowie, którzy pozostali na dyskusji po seansie Nocy Walpurgi z pewnością nie żałowali poświęconego czasu. Na
spotkaniu, które przebiegło w wyjątkowo otwartej i swobodnej atmosferze, autor
zdradził wiele nieznanych faktów dotyczących pracy nad filmem.
Wśród gości czwartego dnia Festiwalu TOFIFEST znalazł się
Marcin Bortkiewicz, twórca Nocy Walpurgi.
Na początku rozmowy reżyser wyjaśnił całą genezę dzieła – powstało ono na motywach monodramu Diva autorstwa Magdaleny Gauer.
Bortkiewicz postanowił jednak wprowadzić do fabuły drugą postać, co sprawiło,
że praktycznie cała dramaturgia została napisana na nowo. Gość wspomniał o
specyficznej współpracy z Magdaleną Gauer, z którą to przez dłuższy czas miał
jedynie telefoniczny kontakt. Osobiście poznali się dopiero w czasie pierwszej
próby aktorskiej.
Podobnie było w przypadku opiekuna artystycznego filmu. Z
Jerzym Antczakiem Bortkiewicz komunikował się głównie poprzez Internet. Twórca Nocy Walpurgi podkreślił swój szacunek
wobec Antczaka i zaznaczył, że szczególnie ceni sobie jego spektakle Teatru
Telewizji, które jego zdaniem cechuje skromność wykorzystanych środków wyrazu
oraz bardzo dobre prowadzenie aktorów. Opiekun artystyczny miał stwierdzić, że
film Bortkiewicza ma „smaczny tytuł”, co, wraz z ciekawym scenariuszem,
skłoniło go do współpracy przy realizacji tego obrazu.
Marcin Bortkiewicz dodał, że między nim a Jerzym Antczakiem
narodziła się nawet w pewnym momencie przyjaźń. Z kolei z Małgorzatą Zajączkowską,
odtwórczynią roli Nory, przyjaźnił się wcześniej i od dłuższego czasu chciał ją
obsadzić w swojej produkcji. Reżyser podkreślił, iż pracę nad scenariuszem
rozpoczęto dopiero po zaangażowaniu aktorów. Bortkiewicz stwierdził, że rola w Nocy Walpurgi była dla Zajączkowskiej
właściwie debiutem, jeśli chodzi o aktorstwo pierwszoplanowe. Określił ją jako
„amerykańską rolę” – charakterystyczną, wyrazistą, a nawet drapieżną, zupełnie
odmienną od postaci, które do tej pory grała aktorka. Twórca powiedział, że
musiał najpierw w związku z tym z Małgorzaty Zajączkowskiej „wydobyć potwora”. Oboje
aktorzy ostatecznie mieli być bardzo zadowoleni ze swoich ról. Reżyser
wspomniał, że jeszcze po zakończeniu prac nad filmem w Zajączkowskiej
„siedziała” Nora. Aktorka zwierzyła się Bortkiewiczowi, że teraz już „nic nie
musi” i nie będzie więcej grała „matek i cioć”.
Noc Walpurgi została zrealizowana w konwencji
kina noir. Reżyser podkreślił, że wiele pracy włożono w konstrukcję postaci,
które miały być nieuchwytne, niejednoznaczne, tak, aby widz cały czas zadawał
sobie pytania i pewne kwestie pozostały po seansie niedopowiedziane. Szczególną
uwagę poświęcono także stronie wizualnej filmu. Marcin Bortkiewicz wspomniał o
specjalnie pofarbowanych na rudo włosach Małgorzaty Zajączkowskiej, czy o
„irytującej” zieleni ścian, które jego zdaniem źle wyglądałyby w barwnym obrazie,
ale świetnie sprawdziły się w czerni i bieli.
W drugiej części spotkania gość sporo mówił na temat nagród
filmowych. Bortkiewicz stwierdził, że mechanizm ich przyznawania mieści się „między biznesem a
kołem fortuny”. Dla reżysera wystarczającą nagrodą jest sam udział w
festiwalach i idąca za tym możliwość kontaktu z publicznością.
Artur Eichhorst
Komentarze
Prześlij komentarz