Beksińscy 1:1! Spotkanie z Andrzejem Sewerynem i Leszkiem Bodzakiem

Hermetyczny, skromny, prosty. Nierzadko kuriozalny - taki był świat rodziny Beksińskich. O metodach pracy na planie filmowym, relacjach pomiędzy aktorami oraz niepokorności rozmawialiśmy z odtwórcą głównej roli, Andrzejem Sewerynem oraz z producentem filmu, Leszkiem Bodzakiem.


fot. Wojtek Szabelski (freepress.pl)

Czy słyszał pan o Beksińskich?

Andrzej Seweryn wspominał, że pierwszy raz zetknął się z twórczością Zdzisława Beksińskiego podczas studiów w PWST w Warszawie. Obrazy artysty przypadły do gustu aktorowi, jednak w owym czasie sztuka Beksińskiego nie była aż tak popularna w kraju i zagranicą. W latach 80. mieszkałem w Paryżu, wtedy też odbywała się wystawa prac Zdzisława; określano go mianem malarza światowej sławy, ja natomiast mieszkając wówczas w stolicy Francji, nie słyszałem o tej wystawie. Stąd mój wniosek, że nie było to aż takie znaczące wydarzenie na kulturalnej mapie Paryża. Z postacią Tomka Beksińskiego aktor zetknął się dopiero przy pracy nad filmem. W czasie, w którym syn Zdzisława prowadził audycje w Radiowej Trójce, Seweryn mieszkał za granicą, nie miał zatem okazji do zapoznania się z audycjami Tomasza.


Gra zespołowa

Film „Ostatnia rodzina”, otrzymał wyjątkową nagrodę podczas Festiwalu Filmowego w Gdyni przyznawaną przez portal Onet.pl – „Odkrycie festiwalu.” Z uwagi na swobodę zasad konkursu, jury mogło potraktować tytułowe odkrycie filmowe w dowolny sposób.
Wspaniała trójka aktorów, czyli Aleksandra Konieczna, Andrzej Seweryn i Dawid Ogrodnik została wyróżniona za wspólną pracę. Film pokazuje, że nie zawsze obsadza się pojedynczych aktorów, ale można ich potraktować jako jedną "holistyczną całość" – uzasadniło jury festiwalu, któremu dowodziła Katarzyna Janowska. Seweryn zdradził, że wytworzyła się specyficzna „chemia” pomiędzy aktorami, którzy dzięki temu mogli stworzyć na planie rodzinę. Postać Zdzisława Beksińskiego budowana była poprzez postać Zofii i Tomka. Widz mógł odnieść wrażenie, że gdyby zabrakło choćby jednego bohatera w filmie, pozostali byliby niepełni, nie do końca stworzeni. To co ich łączyło to na pewno niepokorność wobec zastanego świata – mówił aktor. To niezwykły sposób pracy, szalenie spójny i nieodłączny – taki, jak rodzina Beksińskich.



fot. Wojtek Szabelski (freepress.pl)

Świat w skali 1:1

Gdzie znaleźć szare, komunistyczne bloki z lat 70, które były częścią, jeśli nie osią życia rodziny Beksińskich? W „Ostatniej Rodzinie” widać ogromną pracę montażystów. Dzięki współczesnej technice cyfrowej, licznym nagraniom z kamery Zdzisława, można było w skali 1:1 odtworzyć osobliwy świat rodziny z Sanoka. Sceny, w których widać bloki mieszkalne na Służewcu, zostały spreparowane komputerowo. Np. Andrzej - Zdzisław zmierzający do mieszkania filmowego syna - Tomka, w istocie poruszał się ściśle wytyczoną ścieżką, ale na łące pod Warszawą. Wykorzystaliśmy technikę green boxu – wspomina producent Leszek Bodzak.
Zdzisław Beksiński uczynił Muzeum w Sanoku swoim jedynym spadkobiercą. Malarz w testamencie zapisał im dosłownie wszystko, mieszkanie, przedmioty codziennego użytku, obrazy. Twórcy filmu uznali to za niezbędne źródło wiedzy i materiałów potrzebnych do stworzenia świata Beksińskich. Po pół roku negocjacji udało się dotrzeć do zgromadzonej tam spuścizny malarza. 


Last but not least


Na początku mojej pracy nad postacią Zdzisława, pochłaniałem mnóstwo materiałów, czytałem jego pamiętniki, listy, oglądałem archiwalne nagrania, uczyłem się jego gestów, tembru głosu. Po jakimś czasie, przepełniony wiedzą, postanowiłem przestać zgłębiać mojego bohatera i zacząć znajdować swój własny sposób na Zdzisława. Moją intencją nie była imitacja Beksińskiego. Aktor nadmienił też, że nie da się do końca uciec przed sobą. Nawet najlepsza charakteryzacja nie ukryje naszego prawdziwego ja, które w każdej granej postaci objawia się choćby w kilku procentach. Chodzi zatem o wypośrodkowanie,  odpowiednią równowagę pomiędzy graniem a byciem sobą.


And the winner is…

Twórcy filmu na krótko przed spotkaniem, ogłosili zgromadzonej publiczności, najświeższe wiadomości z Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Chicago. Film „Ostatnia rodzina”, zdobył nagrody: za nalepszą scenografię dla Jagny Janickiej oraz za najlepsze zdjęcia dla Kacpera Fertacza. Mamy nadzieję, że to początek wspaniałej drogi dla „Ostatniej rodziny”, która z całą pewnością zasługuje na wiele nagród i pełne sale podczas projekcji.


Dagmara Borkowska