Dancing w Ciechocinku, koncert w Toruniu – spotkanie z Sonią Bohosiewicz i Włodzimierzem Niderhausem

Film „Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy” jest z widzami od ponad roku. Ale jak pokazała festiwalowa projekcja w paśmie From Poland oraz spotkanie z twórcami, zainteresowanie filmem Janusza Majewskiego wciąż jest duże. Szczególnie w naszym regionie, gdzie powstała część zdjęć.

fot. Marcin Łaukajtys (FI)

Wczorajsze spotkanie z Sonią Bohosiewicz i Włodzimierzem Niderhausem w klubie Od Nowa rozpoczęło się od wspomnień o Andrzeju Wajdzie. Z powodu uroczystości pogrzebowych reżysera na spotkanie nie dojechał Janusz Majewski, o czym na początku poinformowała prowadząca, Patrycja Wanat. Producent „Excentryków” wspominając Mistrza stwierdził, że straciliśmy autorytet, do którego zawsze można było się odwołać. Andrzej Wajda odcisnął na nas wszystkich wielkie piętno i wierzę, że jego twórczość i osoba będzie inspiracją dla kolejnych pokoleń twórców filmowych – dodał. Sonia Bohosiewicz podkreślała, jakim zaskoczeniem była wiadomość o śmierci Wajdy. Na festiwalu w Gdyni siedzieliśmy w jednej sali. Zrobiłam mu kilka zdjęć. Wajda tryskał humorem i energią. Miał kompletnie młode oczy. Do dziś nie mogę uwierzyć, że już go z nami nie ma.

Poswingujemy dłużej, czyli ekscentrycy na scenie i małym ekranie

„Excentrycy” to w dużej mierze film o muzyce. Fabularna narracja co i rusz przeplatana jest obrazami z prób i koncertów big bandu prowadzonego przez Fabiana Apanowicza. Sonia Bohosiewicz mówiła, że film, szczególnie warstwa muzyczna, wciąż żyje. Płyta ze ścieżką dźwiękową otrzymała status Złotej Płyty, w całej Polsce odbywają się koncerty, na których wykonywane są swingowe standardy.

Producent podzielił się zaś z publicznością festiwalową miłą wiadomością. "Excentrycy", to trochę film o nostalgii. O nostalgii wyrażonej muzyką, której dzisiaj raczej nie usłyszymy w radiu. I my będziemy rozwijać tę nostalgię. Mamy jeszcze sporo materiału filmowego, oraz coverów, których nie zmieściliśmy w ograniczonym czasie filmu. Ale mogę państwa zapewnić, że to nie przepadnie, bo niedługo będą mogli państwo zobaczyć „Excentryków” w formie 4-odcinkowego serialu telewizyjnego. 

fot. Marcin Łaukajtys (FI)

Dancing w Ciechocinku, koncert w Toruniu

Znaczna część zdjęć do filmu kręcona była w naszym regionie, głównie w Ciechocinku i Toruniu. Włodzimierz Niderhaus podkreślił, że nie byłoby „Excentryków” gdyby nie wsparcie ze strony władz Torunia i województwa kujawsko-pomorskiego. Sonia Bohosiewcz z nieskrywaną radością wspominała zdjęcia kręcone w grodzie Kopernika. Podkreślała otwartość mieszkańców oraz fakt, że toruńska starówka szczęśliwie pozbawiona jest krzykliwych reklam i banerów. Dzięki temu wystarczyło wpuścić na plan ucharakteryzowanych aktorów i statystów, żeby można był poczuć się jak w latach 50.

fot. Marcin Łaukajtys (FI)

Słoneczna strona ulicy według Janusza Majewskiego

Zarówno Sonia Bohosiewicz, jak i Włodzimierz Niderhaus kilkukrotnie podkreślali pozytywne cechy charakteru Janusza Majewskiego, co przekłada się na komfort pracy na planie. Podobnie jak filmowy big band, tworzy się na bazie przyjaźni grających w nim osób, tak i ekipa pracująca na planie tworzyła kolejne ujęcia w przyjaznej atmosferze, co nie jest wcale tak częste. Sonia Bohosiewicz wspominała: Nie było krzyków, przekleństw, papierosa za papierosem, jak to często bywa na planie. Janusz rozpościerał atmosferę zaufania, familiarności, z każdym szybko przechodził na ty. Włodzimierz Niderhaus dodał: Januszowi Majewskiemu nikt nie odmawia. Nawet Marek Kondrat przyjął rolę w „Małej maturze” po tym, jak odszedł od kina. Co więcej, często głęboka przyjaźń z aktorami pozwala Januszowi obsadzić kogoś w bardzo nieoczywisty sposób, np. ubrać Wiktora Zborowskiego w mundur. Postać Fabiana Apanowicza ma wiele cech Janusza, więc mogą sobie państwo wyobrazić jaka atmosfera panowała na planie.

Adrian Stelmaszyk