Najlepsze scenariusze pisze życie – recenzja filmu ,,Ostatnia rodzina’’ Jana P. Matuszyńskiego

Kino często przedstawia rodzinę jako bezpieczną przystań, do której zawsze można wrócić w trudnych chwilach. Wszyscy jej członkowie powinni być sobie bliscy, a relacje między nimi oparte na zaufaniu i szacunku. Jednak pierwszy pełnometrażowy film Jana P. Matuszyńskiego wyłamuje się z tego schematu, ukazując rodzinę Beksińskich żyjącą w cieniu śmierci. Nie było w polskim kinie równie przenikliwej filmowej biografii. 


Historia rodziny Beksińskich jest w Polsce dobrze znana. Zdzisław Beksiński to słynny malarz, który na taśmach VHS nagrywał życie swojej rodziny, a jego syn Tomasz to radiowiec, tłumacz filmów oraz dziennikarz. Jednak film Matuszyńskiego nie jest biografią artystyczną. Reżyser nie przedstawia Zdzisława Beksińskiego jako artysty, a jego syna jako dziennikarza muzycznego. Życie bohaterów jest ukazane w rytmie prostych, powtarzających się czynności: Beksińscy jeżdżą windą, jedzą obiady, rozmawiają i… umierają.

,,Ostatnia rodzina’’ jest filmem wybitnych aktorskich kreacji. Andrzej Seweryn wcielił się bezbłędnie w rolę Zdzisława Beksińskiego. Aktor po prostu stał się postacią, którą miał zagrać. Jego Beksiński to z jednej strony genialny artysta, który włącza muzykę do malowania, a gdy obraz jest gotów, suszy go suszarką, a z drugiej – zlękniony nieistnieniem człowiek. Kreacja Dawida Ogrodnika jako Tomasza Beksińskiego jest dopieszczona w najmniejszych szczegółach. Aktor doskonale wcielił się w rolę cierpiącego na depresję introwertyka, z powodzeniem odmalowuje na swojej twarzy emocje, pasję i zaangażowanie. Również Aleksandra Konieczna bezbłędnie oddała postać Zofii Beksińskiej – matki i żony poświęcającej się dla rodziny, stanowiącej fundament rodziny Beksińskich.

Dzieło Matuszyńskiego skłania widzów do refleksji, uświadamia, że miłość może mieć różne oblicza. Przed premierą filmu wielu widzów zastanawiało się, czy ,,Ostatnia rodzina’’ sprosta ich oczekiwaniom. Nieważne, jak wygórowane by one nie były. Z całą pewnością film bezbłędnie zobrazował relacje pomiędzy Beksińskimi oraz ich niejednoznaczne charaktery. Jest to dwugodzinne widowisko, które po prostu trzeba zobaczyć.

Martyna Konieczek