W Chełmży powstaje średniowieczna "superprodukcja". Inspiracje daje Lech Majewski, a muzykę pisze katedralny organista

"Wzgórze nad miastem", zdjęcia na greenbox

Ponad 100 statystów, 29 aktorów, sceny kaskaderskie... W Chełmży powstaje historyczna superprodukcja na podstawie powieści „Wzgórze nad jeziorem” Kazimierza Trybulskiego. Reżyseruje Marcin Łaukajtys.

- Wydano książkę o Chełmży a ja miałem wielką ochotę spróbować filmowania fabularnego. Dlatego kręcimy na motywach książki Kazimierza Trybulskiego „Wzgórze nad jeziorem” – mówi Marcin łaukajtys, reżyser i pomysłodawca filmu.

To on porwał się na zrobienie średniowiecznego eposu w podtoruńskiej Chełmży. Marcin ma już na koncie wiele dokumentów i film o raperze znalezionym w jednej z podchełmżyńskich wiosek. Jest tez fotografikiem współpracującym z Tofifest.

Scenariusz do filmu jest wspólnym dziełem Marcina i jego żony Barbary. „Wzgórze nad jeziorem” przenosi nas w czasy średniowiecza. Jest rok 1251 i trwa budowa katedry w Chełmży. Waleczne plemiona Prusów usilnie próbują zdobyć miasto. Podkreślamy - Prusów, nie Prusaków!

rekonstruktorzy pruscy

Prusowie jak żywi

W filmie zagrało 29 aktorów i 100 statystów. Wśród nich uczniowie z koła teatralnego oraz burmistrz miasta Jerzy Czerwiński, wójt gminy Jacek Czarnecki, a nawet proboszcz parafii w Chełmży ks. Badowski. Główne role zagrali Łukasz Nowacki, Filip Grupa oraz Grzegorz Krywalski - chelmżynski rekonstruktor.

Na planie pojawiła się grupa rekonstrukcyjna plemion Prusów, czyli plemion bałtyckich, zamieszkujących obecne tereny Warmii, Mazur, obwodu kaliningradzkiego i Litwy. Osiem pruskich narodów zniknęło pod naporem Zakonu Krzyżackiego. Do dzisiaj pozostały po nich tylko niektóre nazwy (np. Warmia zamieszkiwana była przez Warmów). Dlatego wątek pruski w filmie Marcina jest niezwykle ciekawy.

Dla twórców największym problemem były stroje i scenografia. Oddanie placu budowy średniowiecznej katedry i uszycie dziesiątków strojów to budżet na wielką produkcję. Ale znaleźli takie oto rozwiązanie.



Lech Majewski inspiruje, organista pisze

– Pomysł przyszedł nagle. Inspiracją stał się film „Młyn i Krzyż” Lecha Majewskiego – mówi Marcin Łaukajtys. Dlatego sceny wymagające budowy wielkich dekoracji, nakręcone zostaną na greenboxie, na tle obrazów. Specjalnie na potrzeby filmu przez 1,5 roku namalowane zostało 17 obrazów w formacie 70 na 40 cm.

Niemniej wiele scen powstało w plenerze. Zbudowano niewielkie mury obronne tratwę do przeprawy przez Jezioro Chełmżyńskie. Wejście do legendarnego tunelu pod katedrą, które kręcone było w Forcie Czwartym w Toruniu.

Muzyka specjalnie na potrzeby filmu pisze organista z katedry chełmżyńskiej Tomasz Niżygorocki. W scenie w karczmie wystąpią też bardowie ze specjalnie napisaną balladą autorstwa dyrygenta powiatowej orkiestry dętej w Chełmży. Marcina najbardziej dziwi jednak nieustannie zadawane jedno pytanie.

Pasja

Produkcja filmu wchodzi w fazę końcową. Większość scen powstaje w tej chwili na greenboxie w studiu reżysera. W chwili obecnej film jest gotowy w 70 %.

- Technika greenbox w warunkach amatorskich okazała się nie taka prosta. Przy komputerze spędziłęm jak na razie około 400 godzin – mówi Marcin. Dodaje, że najczęściej zadawane pytanie odnośnie filmu to „kto was sponsoruje?”.

- Ludzie nie mogą zrozumieć dlaczego wziąłem się za film. Zainteresowanie jak każde inne można bez sponsora śmigać na rowerze łowić ryby i grać w szachy, tak więc można też kręcić filmy. – rozbrajająco kończy Marcin.

Życzymy sukcesu i gratulujemy pasji!

Marcin Łaukajtys na planie

podczas zdjęć

twórcy muzyki

greenbox

rekwizyty

podczas zdjęć

nasze ulubione zdjęcie z planu :)