Wracają wspomnienia - relacja ze spotkania z twórcami filmu ''Republika – narodziny legendy''


Powstanie tego filmu było niewątpliwie bardzo ważne. Pozwoliło na przybliżenie lat 80. dzisiejszej młodzieży, która żyje w innych realiach, a osoby, które dorastały w czasach rozkwitu zespołu, przypomniały sobie o młodości. 

Reżyser chciał odejść od schematów, pokazać wiarygodnie historię toruńskiej sceny muzycznej. Spotkanie z twórcami i projekcja filmu odbyła się w piątek w Cinema City.

Jako nastolatek w latach 80. kochałem Republikę

Stworzenie filmu dla reżysera było powrotem do wspomnień. Wrócił on do tamtych czasów całym swoim sercem. Uznał, że temat jest bardzo ciekawy i uniwersalny, ponieważ każdy z nas ma przyjaciół, z którymi przeżywa wzloty i upadki- tak jak w przypadku członków zespołu. Cała opowieść układa się w spójną całość. Dziwne, że nikt wcześniej nie stworzył takiego filmu - podsumowuje Ryszard Kruk

Sposób realizacji filmu wywołał wiele kontrowersji. Twórcy zaznaczają jednak, że nie chcieli, aby film był laurką. To na tym polega, że widzowie różnie odbierają film - zgodnie stwierdzają. Moment rozpadu zespołu był wstrząsem zarówno dla członków, jak i fanów. Ryszard nie chciał pominąć tego wątku, ponieważ wszystko ma swój początek i koniec. 

Trudności 

Powstawanie filmu dokumentalnego polega na ucinaniu materiału - mówi Ryszard Kruk. Nie dało się zebrać wszystkich historii. Anna Skrobiszewska tłumaczy, że wiele wątków mogło zostać lepiej rozwiniętych. Reżyser odpowiada, że ma wyczucie, na ile może zaingerować w film, żeby nie stracić na autentyczności. Dodatkową trudnością była blokada ludzi przed kamerą. Rozmowy musiały trwać bardzo długo, by móc wybrać najważniejsze fragmenty, które zostały użyte w filmie. Większość osób ma inne zdanie na ten sam temat, więc potrzeba było wiele dyplomacji.

Grzegorz Ciechowski nie żyje, więc nie może się wypowiedzieć. Sytuacja w filmie została pokazana jednostronnie - tłumaczy Anna Skrobiszewska. Był on jednak artystą, który wciąż szukał nowych wysp i możliwości rozwoju. Nie było mu łatwo. Zawsze czuł się odpowiedzialny za kolegów z zespołu

 Dlaczego w filmie nie wystąpił Zbigniew Krzywański? 

Jak mówili uczestnicy spotkania, zdaniem Zbigniewa Krzywańskiego jest za wcześnie na powstanie takiego filmu. Jest w nim nadal za dużo emocji i dlatego odmówił wystąpienia (pod tekstem zamieszczamy 'ad vocem' ze strony pana Zbigniewa Krzywańskiego). Miał również inną koncepcję dotycząca produkcji na ten temat. Nie udało się z nim dojść do porozumienia. Jednak, jak mówi reżyser, to nie liberum veto. Dlatego film mimo wszystko powstał, choć bez udziału Krzywańskiego. 

Klaudia Nowak