Z niektórych podróży się nie wraca – relacja ze spotkania z Jowitą Budnik

W czwartek widzowie TOFIfestu mieli przyjemność uczestniczyć w jednym z najbardziej obleganych spotkań tegorocznego festiwalu – z Jowitą Budnik, odtwórczynią połowy głównej roli w najnowszym filmie Joanny Kos-Krauze, ostatnim kręconym z Krzysztofem Krauze - Ptaki śpiewają w Kigali. Dlaczego połowy? Między innymi tego dotyczyła rozmowa z aktorką. 



 Rola w Ptakach… już została uznana za najważniejszą w karierze Budnik. Krytycy i jurorzy wielu festiwali uznali jednak, że pełnię uzyskała w duecie z Eliane Umuhire, która wcieliła się w postać Claudine Mugambira – młodej Rwandyjki, która dzięki Annie (Budnik) ucieka z kraju i znajduje się w Polsce. Dlatego też na festiwalach w Gdyni, Karlowych Warach, Luksemburgu i Chicago otrzymały nagrody ex aequo. Rzeczywiście, relacja między nimi jest znakomicie ukazana  – obie aktorki ukazują skomplikowaną mieszankę uczuć i emocji, które targają ich postaciami. 

Ten film jest, niestety, uniwersalny 

Tak mówiła Joanna Kos-Krauze w jednym z wywiadów. Zazwyczaj sądzimy, że trudno o lepszy wyraz uznania dla artysty, niż uznanie, że jego dzieło jest uniwersalne. Niestety, w wypadku Ptaków… uniwersalność przekazu oznacza także uniwersalność problemu. Nie chodzi tu „tylko” o ludobójstwo, lecz również o problem, z którym od kilku lat mierzy się cały świat – wskutek konfliktów ludzie z wielu krajów szukają schronienia poza swoimi ojczyznami, a często zamiast bezpieczeństwa i względnego spokoju spotykają ich kolejne zagrożenia, niebezpieczeństwa w podróży i upokorzenia. O ile samo ludobójstwo – które zostało raczej zasygnalizowane niż ukazane – było wydarzeniem niewyobrażalnym, o tyle jego konsekwencje ciągną się latami. 

 Przepracowywanie traumy 

 Jowita Budnik wiele mówiła o swoich wrażeniach z pobytu w Rwandzie. Ja jestem ignorantką geograficzną, jak jechałam do kraju, który jest 300 kilometrów od równika, to spodziewałam się Sahary, że będą kołować się te suche patyki, a tu rzeki, jeziora, zwierzęta – opowiadała aktorka. Śmiała się, że jej mąż do dziś zastanawia się nad założeniem biznesu w Rwandzie, żeby móc tam zamieszkać. Podróż do Rwandy była jednak – używając słów Jana Komasy – „podróżą, z której się nie wraca”. Za pięknem kraju kryje się przecież trauma, z którą jego mieszkańcy radzą sobie jak mogą – patrzą w przyszłość, nie rozgrzebują starych ran. Aktorka mówiła, że Rwandyjczykom udało się wyzbyć resentymentów i wspólnie przepracowywać tę pamięć. Opowiadała o rwandyjskim ustawodawstwie – o ludobójstwie generalnie się nie rozmawia. Jedynie w kwietniu jest okres pamięci – ale nie rozpamiętywania. 

 Gęsty sezon 

Co prawda film jest już ukończony i można go oglądać w kinach, ale jego twórczynie czeka jeszcze sporo pracy. Do kwietnia przyszłego roku odwiedzą ponad sto festiwali filmowych – dla porównania, z Papuszą podobną liczbę festiwali odwiedziły w ciągu dwóch lat. Ptaki… budzą zainteresowanie na całym świecie i chociaż, jak mówi Budnik, ja nie mam poczucia, że kino może zmieniać świat, ale uważam, że im więcej ludzi będzie świadomych, skąd się biorą te mechanizmy przemocy i zadawania sobie bólu tym łatwiej będzie o tym mówić.  
 
Marek Sofij