Organek i „Mississippi”. Blog Tofi ocenia klipy

"Mississippi w ogniu", Marcin Kowalczyk, Aleksandra Bednarz
Dzisiaj pod tasak recenzenta idzie klip do „Mississippi w ogniu”, promujący album formacji ORGANEK "Czarna Madonna".

Ocena: 5.5 (skala 1-6)


Dwoje ludzi, pędzi gdzieś samochodem w mroku nocy. Mijają drzewa, domy, przydrożne krzyże. Wokół świat jest groźny, obcy, zły. Między nimi też nie jest dobrze. Jeszcze są parą, ale za chwilę podejmą ważną decyzję o wspólnej przyszłości. Kochają się, ale już nigdy nie będą razem...

Wszystkie klipy Organka jakie widziałem, to sprawna, profesjonalna robota, w której dobry efekt osiąga się przy użyciu niezbędnego minimum środków wizualnych. Żadnego "baroku", zbędnych ozdobników. Taki jest też klip do "Mississippi w ogniu" w reżyserii i wg scenariusz Marty Kacprzak. Można powiedzieć, że to prawdziwie "amerykańskie kino". Ekipa potrafiła wyczarować z polskich plenerów klimat rodem z Georgii czy właśnie Missisipi. To nie powinno dziwić, bo Kacprzak umie tworzyć takie klimaty, wystarczy chociażby obejrzeć jej produkcje na stronie http://martakacprzak.pl/, realizowane m. in. dla Męskie Granie Orkiestra, Wojtka Mazolewskiego czy Pink Freud.

W tym klipie znalazłem wszystko, co fascynuje w dobrym, amerykańskim kinie. Mrok i psychotyczny klimat jakby prosto z kina Lyncha, ujęcia nasuwające skojarzenia z klasycznymi horrorami, wreszcie – gatunkowe „kino drogi”. Są też wyraźne odniesienia do tytułowego filmu - "Mississippi w ogniu" Alana Parkera (Oscar za zdjęcia + 6 nominacji do Oscara).

Główne role zagrali Aleksandra Bendarz (związana z toruńskim Teatrem Wilama Horzycy, laureatka Nagrody Polskiego Kina Niezależnego im. Jana Machulskiego) oraz Marcin Kowalczyk („Jesteś Bogiem”, „Hardkor disko”). Oszczędnie, bez szarży, rysują postaci dwojga ludzi, których świat był jednością, a teraz łączy ich tylko blaszane pudło samochodu zanurzone w mroku.

Dobrze wypada drugi plan – mężczyźni na opuszczonej stacji benzynowej, w spalonym szkielecie autobusu czy starej, drewnianej stodole na farmie. Nie wiemy skąd wzięli się w tych opuszczonych przez Boga i ludzi miejscach, ale nie o to chodzi.

Fantastycznym pomysłem wizualnym jest człowiek – pochodnia, przewijający się od pierwszych scen klipu. W tą dość ryzykowną kreację wcieli się kaskaderzy grupy Prime Fury. Dla mnie osobiście, prawdziwą perełką jest płonący drogowskaz. Ten głęboko symboliczny kadr można by powielać na plakatach i sprzedawać na całym świecie.

Znakomite zdjęcia to dzieło Karola Stadnika, operatora, reżysera, aktora i dźwiękowca. Producentem klipu jest MUCHA Produkcja Filmowa.



***
W naszym cyklu "Blog Tofi ocenia klipy" analizę strony filmowej, wizualnej, videoklipów związanych z regionem kujawsko - pomorskim przeprowadza Jarosław Jaworski, programmer pasma "Lokalizacje" Tofifest.
Jeżeli macie ciekawy uwagi lub klip do oceny, podsyłajcie linki na press@tofifest.pl lub poprzez wiadomość priv Facebooka Tofi

Niedługo kolejna część. Stay tuned!

***
Poznajcie nasze wcześniejsze recenzje klipów:
Cykl "Niewietrzone klipy":