Jeszcze nie koniec – relacja ze spotkania z Xavierem Legrandem

Najnowszy film Xaviera Legranda porusza temat przemocy w rodzinie i manipulacji. Udaje mu się jednak wyjść poza prosty schemat, w którym wszystko od początku jest jasne i manipulować widzem tak, jak często robią to sprawcy. Reżyser opowiadał o pracy nad filmem i o przemocy po wtorkowym pokazie To jeszcze nie koniec
Xavier Legrand podczas spotkania na Tofifest
  
Trudno jest mówić o przemocy, a jeszcze trudniej opowiedzieć o niej w filmie tak, by jej niechcący nie zbagatelizować lub nie wpaść w epatowanie nią. Szczególne wyzwanie stoi jednak przed twórcą, który decyduje się na pracę z dziećmi.

Pytany o szczegóły współpracy z Thomasem Gioria (filmowym Julienem) reżyser mówił, że ważnym elementem była obecność psychologa – przy tego typu produkcjach to standard. Oczywiście odpadało także mówienie o przemocy przez jej ukazanie; zostało to pokazane przez relację strachu i dominacji, w której młody aktor znakomicie zagrał swoją rolę.

Ważna była też jednak relacja między młodym aktorem, a Denisem Ménochet, jego filmowym ojcem. Dzięki temu, że na planie filmowym nawiązała się między nimi przyjaźń, Giorii łatwiej było zrozumieć, co jest tylko rolą, oddzielić ją od odtwarzającego ją aktora. 
 Od greckiej tragedii do filmu
Prowadząca spotkanie pytała Legranda o to, dlaczego w ogóle podjął się kręcenia filmu o takiej tematyce. Reżyser mówił, że jest przede wszystkim aktorem teatralnym i uwielbia greckie tragedie, sztuki ukazujące zmierzanie ku katastrofie. W toku pracy okazało się jednak, że całość bardziej nadaje się do realizacji na planie filmowym niż na deskach teatru. Tak oto planowana sztuka stała się filmem.

Sam temat natomiast jest wynikiem refleksji Legranda na temat przemocy, tego, jak jest powszechna. Ten temat pojawił się dlatego, że jest to bardzo powszechny i wciąż nierozwiązany problem, który dotyczy również bezpośrednio mnie, bo jestem mężczyzną – mówił reżyser.

Podkreślał też, że według niego rosnąca liczba filmów poruszających podobną tematykę jest objawem odrzucania patriarchatu, działań patriarchalnych opartych na dominacji seksualnej. 
Koszmarne fakty 
Problem przemocy rodzinnej według Legranda wszędzie wygląda podobnie; we Francji również większość społeczeństwa udaje, że nie wie, co dzieje się za ścianą, a co 2,5 dnia wskutek przemocy domowej ginie tam kobieta.

Dlatego tak ważne jest nie tylko uświadamianie o skali problemu, ale także ukazywanie pozytywnych wzorców – co stara się uczynić w swoim filmie Legrand. 
Przemoc i manipulacja 
Reżyser mówił, że nieodłącznym elementem przemocy jest manipulacja, którą posługują się sprawcy. Pozwala im to często na kontynuowanie agresji, gdy podczas 20 minut – tyle czasu mają sędziowie we Francji na rozstrzygniecie spraw rozwodowych – uda im się przekonać adwokatów i sędziów o swoim nieskazitelnym charakterze.

Sam reżyser również posługuje się w filmie manipulacją – nie jest od początku jasne, kto manipuluje, a kto mówi prawdę. Legrand na początku budzi w nas wątpliwości, które zmieniają się w przerażającą pewność. Ten sposób prowadzenia fabuły pozwala nam zrozumieć funkcjonowanie manipulacji. Zwraca także uwagę na bardzo często zaniedbywany aspekt spraw rozwodowych: sędziowie bardzo często nie biorą pod uwagę lub bagatelizują głos dzieci, a – zdaniem reżysera – mogłoby to zapobiec wielu tragediom. 
Marek Sofij