"Szpilki na Giewoncie" mają bydgoskie kolory, czyli Robert Wichrowski.

Co jakiś czas przypominamy i odkrywamy dla Was kolejne osobowości polskiego kina i telewizji, które wywodzą się z naszego regionu. Teraz przyszedł czas na Roberta Wichrowskiego, którego zapewne wielu z nas pamięta jeszcze sprzed 10 lat jako komentatora sportowego bydgoskiego oddziału Telewizji Polskiej. Dzisiaj Wichrowski jest filmowcem z dużym doświadczeniem, byłym szefem sportu w ogólnopolskiej TVP i reżyserem popularnych seriali - m.in. "Szpilek na Giewoncie".

To drugi bydgoszczanin reżyserujący królujące na naszych ekranach seriale - pisaliśmy już o Tomku Szafrańskim, który reżyserował serial kryminalny "Nowa" z Małgosią Kożuchowską w roli głównej. Ale wróćmy do Wichrowskiego. Urodzony w 1966 w Bydgoszczy. Reżyser, także realizator reklam i teledysków. Absolwent historii i politologii na Uniwersytecie Gdańskim, kursu mistrzowskiego reżyserii filmowej A.Wajdy przy PWST w Krakowie (1997) i Realizacji Telewizyjnej w PWSFTviT w Łodzi (1999). Ma na swoim koncie także filmy dokumentalne, poświęcone polskim sportowcom i alpinistom. Jego debiutem fabularnym był "Francuski numer" z Janem Fryczem, Maciejem, Stuhrem czy Robertem Więckiewiczem. Pierwszym jego sukcesem był nagrodzony na największym na świecie festiwalu kina sportowego w Mediolanie film "Łzy mistrzów" (2000). Opowiada on o przygotowaniach do olimpiady w Sydney trzech wybitnych polskich sportowców: Artura Partyki, Pawła Nastuli i Roberta Korzeniowskiego oraz ich późniejszych dramatach i sukcesach. Nagrodę dostał też jego kolejny sportowy, tym razem opowiadający o alpinistach dokument "W cieniu K2" (2004, Cieplice n. Metują FF Alpinistycznych - Nagroda Jury). Potem Wichrowski wszedł w świat fabuły. Wspólnie z Adkiem Drabińskim wyreżyserował film telewizyjny "Kalipso". Zaowocowało to pracą przy popularnym serialu "Na Wspólnej" i pełnometrażowym debiutem "Francuski numer".


Ta dosyć zwariowana komedia oparta o pomysł Mariusza Pujszo zgromadziła grono dobrych aktorów. Film jest opowieścią o wspólnej podróży piątki zupełnie nieprzystających do siebie ludzi. Ten zrodzony z losowych przypadków zespół" tworzą 50-letni bezrobotny Stefan, jego 20-letni syn Janek, Ormianin Sergiej i student z Nigerii Machu. Podrózują starym, zdezelowanym Mercedesem, który jak się okazuje - został skradziony znanemu gangsterowi. Zdaniem krytyków film był "prekursorem nowego gatunku, któremu można by nadać nazwę miejskiego kina drogi" [Stopklatka.pl]. "Chciałem pokazać miasto takie jakie jest, czyli bardzo różne. Gdzieś tam te bijące reklamy, neony, z drugiej strony zapyziałe podwórka." - mówił Wichrowski. Obecnie Wichrowski z powodzeniem reżyseruje popularne seriale telewizyjne "Brzydula", "Klub szalonych dziewic" i najnowszy - "Szpilki na Giewoncie". A tak Tede śpiewa w filmie [i w nim występuje!].

Najnowsza praca Roberta to serial "Wiadomości z drugiej ręki", ale o nim niedługo...