Cesarz Franciszek Józef zgarnął Złote Anioły Tofifest

To już wiemy: austriacka „Kuma” w reżyserii Umata Daga zdobyła Grand Prix Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Tofifest’2012. Burza festiwalowa przeszła, siedem dni w kinie minęło.

Co jest najbardziej zastanawiające - chociaż na Tofi zaprezentowano kilkadziesiąt kinematografii, przeglądy najnowszych fal kina z Filipin czy indyjskiego Paralell Cinema oraz amerykańskiego Blaxploitation, to nagrody powędrowały w całości do naszych sąsiadów i krajów Europy "ściśle środkowej". Wręcz można powiedzieć, że wygrał duch cesarza Franciszka Józefa - poza Białorusią, pozostali zwycięzcy pochodzą z krajów tworzących w XIX wieku monarchię Austro-Węgierską. Co ich łączy? Wygląda na to, że niewiele. Do tego wrócimy, ale najpierw kronikarski obowiązek.

Kafka Jaworska, szefowa Tofi wręcza Specjalnego Złotego Anioła Krystynie Jandzie
W konkursie krótkometrażowym Shortcut wygrali Węgrzy i „Csiska/Bestia” w reż. Attili Tilla. W konkursie From Poland nagrodzono Złotym Aniołem „Mój rower” Piotra Trzaskalskiego. Nagroda dla najlepszego reżysera Tofifest trafiła do Ivety Grofovej ze Słowacji, reżyserki filmu „Až Do Mesta Aš (Made in Ash). Nagrodę za Najlepszą Scenę Filmową noszącą imię Zygmunta Kałużyńskiego przyznano Siergiejowi Łoźnicy (Loznitsy) za scenę z filmu "We mgle (In the fog/V tumane). Specjalnego Flisaka Tofifest, czyli Kujawsko–Pomorską Nagrodę Filmową przyznawaną przez prezydenta Torunia Michała Zaleskiego wręczono aktorowi Jakubowi Gierszałowi i dziennikarzowi Szymonowi Spandowskiemu. Specjalnego Złotego Anioła za Niepokorność Twórczą odebrała jedna z najlepszych aktorek europejskich Krystyna Janda. Zaś Złotego Anioła za Całokształt Twórczości wręczono podczas otwarcia Tofifest 2012, wielkiej aktorce światowego kina Geraldine Chaplin, znanej z takich filmów jak „Sierociniec”, Porozmawiaj z nią” , „Doktor Żywago”, kina Saury, Scorsese i Altmana. Wśród gości Tofifest znaleźli się Zbigniew Zamachowski, Michał Urbaniak, Maria Peszek, Manya Patil, Mohan Agashe i wielu innych. W tym roku realizowany przez dyrektor Kafkę Jaworską Tofifest obchodził 10. urodziny. Festiwal zwany „niepokornym” stawia od lat na mocne, ambitne kino.

Tyle kroniki. A teraz nasze przemyślenia. W Międzynarodowym Konkursie On Air, na najlepszy pełnometrażowy debiut lub drugi film fabularny międzynarodowy skład zadecydował o przyznaniu Grand Prix filmowi "Kuma" z Austrii w reżyserii Umata Daga. Jury w uzasadnieniu napisało: ”film Kuma dzięki oryginalnej konstrukcji narracyjnej wydobywa zaskakujące, a przy tym prawdziwe relacje międzyludzkie we współczesnym, międzykulturowym społeczeństwie”. 



Czym sobie zasłużyła "Kuma" na Złotego Anioła? Film opowiada historię dwóch kobiet. Niezrozumiałe dla człowieka wychowanego w kulturze zachodnioeuropejskiej zasady tradycyjnej, tureckiej wsi, są kultywowane w sercu Europy, w cesarskim Wiedniu. 19-letnia dziewczyna z Turcji zostaje „kumą” – „przyszywaną żoną” Turka z Wiednia, którego prawdziwa żona umiera na raka. Wbrew oczekiwaniom, ten
przedziwny trójkąt bardzo zbliża obie kobiety. Na pewno film pokazał zaskoczonym widzom, że w centrum Europy, w "staromodnym" Wiedniu żyją i funkcjonują "zastępcze" żony i istnieją dyktowane islamską tradycją trójkąty rodzinno-seksualno-emocjonalne, jak najbardziej akceptowane przez społeczność. Tu kino na Tofifest jasno mówi - nie czas już na dyskusje o tym jak przygotować się na nadejście Islamu do Europy, bo to trochę tak, jakbyśmy się przygotowywali wiosną na nadejście właśnie zakończonej zimy. Islam już tu jest, czas zacząć się rozumieć.

Nagroda dla najlepszego reżysera Tofifest trafiła decyzją Jury do Ivety Grofovej ze Słowacji, reżyserki filmu „Až Do Mesta Aš (Made in Ash). W uzasadnieniu czytamy: „Bezkompromisowa odważna formalnie reżyseria, unikająca uproszczeń w ukazywaniu losów głównej bohaterki wrzuconej w przestrzeń ludzkiej degradacji”. 


Słowacko – czeski, surowy w wyrazie film Ivety Grófovej opowiada o młodych Słowaczkach, których plany życiowe weryfikuje bezlitosna rzeczywistość Nowej Europy."Weryfikuje"? Powiedzmy szczerze, jury nagrodziło film o bolesnym zderzeniu wyobrażeń o wspaniałej Europie dziewczyn ze słowackiej prowincji z bardzo niesympatycznymi realiami. W "realu" nie ma salonów drogiej bielizny i biżuterii, ale są knajpy z rurą do tańczenia i fabryki przypominające XIX-wieczną rewolucję przemysłową. A wszystko to w środku zanurzonej w dobrobycie Unii Europejskiej. Grofova debiutuje tym filmem. Odbierajac nagrodę w Toruniu skromniutko podziękowała w dwóch słowach. Jeżeli nadal będzie kręciła takie filmy, to faktycznie, nie musi wiele mówić, jej obrazy są aż nadto wymowne.

Nagroda za Najlepszą Scenę Filmową noszącą imię Zygmunta Kałużyńskiego trafiła do Siergieja Łoźnicy (Loznitsy) za scenę z filmu "We mgle (In the fog/V tumane). Za co? „Za mistrzowski mastershot (długie ujęcie), wprowadzający od pierwszego kadru w świat filmu ukazujący grozę wojny uchwyconą w jednym ujęciu”. Nagroda im. Kałużyńskiego nie jest trofeum typowym. Przyznawana jest na Tofifest od 2006 roku dla sceny filmowej, w której – jak mawiał patron nagrody – „reżyser uchwycił Pana Boga za nogi”. Łoźnica nie boi się mocnych scen. Przekonało o tym już startujące w konkursie Tofi'2011 "Szczęście moje".



"We mgle" zakwalifikowane też do tegorocznego Cannes uderza zestawieniem tła - Wielka II Wojna i akcji - kameralna interakcja dwóch zagubionych w lesie ludzi. Bo faktycznie, filmowe wydarzenia rozgrywają się podczas II wojny światowej na Białorusi (terenie ówczesnej wschodniej II RP). Tam odbywa się bezimienna, szara, brudna hekatomba, która nikogo nie obchodzi. Lepiej mówić o "spektakularnych" Stalingradach czy Normandii. Na tym tle odbywa się kameralny wręcz dramat dwóch ludzi połączonych okolicznościami. Chłopa, który donosił Niemcom i Partyzanta który przyszedł go rozstrzelać. Las, ból, wspólny niezaplanowany marsz zmienią wszystko w ich życiu. Chociaż to druga fabuła tego znakomitego dokumentalisty, już dziś można mówić, że pracujący w Berlinie Białorusin będzie jednym z najważniejszych nazwisk kina europejskiego.

Jury Międzynarodowego Konkursu dla Filmów Krótkometrażowych Shortcut zdecydowało zaś o nagrodzeniu Złotym Aniołem węgierskiego obrazu "Csicska" (Bestia/Beast). Film wyreżyserował Attila Till. Obraz nagrodzono za „obdarzone niesamowitą siłą zobrazowanie ludzkiego poniżenia”. Co tak poraziło jury i widzów? Dziejący się współcześnie na odległej węgierskiej prowincji film, opowiada o nieludzkim traktowaniu ludzi pracujących w gospodarstwie bogatego farmera. To naprawdę szokujący obraz tego, jak człowiek potrafi zdeptać drugiego człowieka.



A ostatnia nagroda filmowa Tofi gdzie pojechała? Jury przyznało specjalne wyróżnienie dla Michaela Rittmannsbergera za "Abgestempelt" (Punched) za „proste, lecz uderzające zobrazowanie uprzedzeń”. Skąd pochodzi reżyser? ...z Austri. Wszystko zostało u Cesarza Franciszka...