Syberiada toruńska, czyli "Workuta" (recenzja)

Radosław Rzeszotek (fot. archiwum wyprawy)
Wciągający, znakomicie sfotografowany, dokument o wyprawie do serca mrozu i archipelagu rozpaczy - Gułagu. jeżeli będziecie mieli okazję zobaczyć ten film, zróbcie to koniecznie. 
Międzynarodowa ekspedycja samochodowa „Workuta 2011” ruszyła z Torunia wczesną wiosną 2011 roku. Dziewięcioosobowa ekipa wyjechała z Polski trzema samochodami terenowymi. Uczestnicy wyprawy zawieźć mieli również tablicę upamiętniającą śmierć tysięcy zesłańców, budowniczych żelaznej drogi do Workuty, symbolu radzieckiego GUŁ-agu. Zrealizowania tego szalonego pomysłu
podjęło się dwóch dziennikarzy z Torunia, Radosław Rzeszotek i Jacek Kiełpiński. Towarzyszył im między innymi znakomity specjalista-glacjolog prof. Marek Grześ i operator filmowy Paweł Dyllus. To właśnie dzięki jego zdjęciom możemy obejrzeć film "Workuta", poruszający obraz wyprawy na północny kraniec Europy.

(fot. archiwum wyprawy)
Idąc na seans podczas toruńskiego Festiwalu Sztuki Faktu, obawiałem się nudnej "laurki" o wyprawie. Niepotrzebnie. Film przez całe 40 minut trzyma widza w napięciu. Twórcy raczą nas sprawnie opowiedzianą historią. "Workuta" to wciągająca, stonowana opowieść o wyprawie do tytułowego, podbiegunowego "miasta łagrów". Workuta, będąca obok Kołymy, centrum systemu morderczych obozów pracy z czasów komunizmu - jest symbolem stalinowskiej i sowieckiej przemocy.

Pełny reportaż z wyprawy w wersji tekstowej

Film pokazuje krok po kroku, jak mordercza i niebezpieczna była idea przejechania tej trasy samochodami. Utknięcie w środku mroźnej pustyni, z powodu awarii samochodu, oznaczać mogło po prostu śmierć. Takie momenty, gdy terenówki znikają we wszechobecnych hałdach śniegu, oglądamy także w filmie. Ale na szczęście twórcy uniknęli pójścia na łatwiznę i nie wzięli się za epatowanie dramatyzmem. Dzięki temu powstał film, który nie jest "martyrologiczny", ale realistyczny. 

Oprócz momentów przebijania się przez śnieżne krajobrazy, widzimy bowiem uczestników wyprawy w sytuacjach takich jak "przystanek na siku" w środku tajgi czy noc w pokojach w "najlepszym" hotelu w jednym kolejnych, rosyjskich miast po drodze. Hotelu, dodajmy, mającym standard niższy niż noclegownie dla bezdomnych u nas. Świetnie wychwycone są też posowieckie, urzędnicze rytuały, które trwają w tamtym świecie, jakby nigdy nie kończył się komunizm. Wynajęcie pokoju w hotelu, wymaga wypełnienia kilkunastu pism i formularzy. Jest to tak bezsensowne, że byłoby śmieszne, gdyby nie utrudniało tak bardzo życia.

Na pewno wielkim atutem filmu są świetne zdjęcia Pawla Dyllusa ("Chce się żyć", "Gottland"). Ten wielki talent operatorski, niewątpliwie miał ogromny wpływ na sukces "Workuty", odmalowując ten zamarznięty świat swoją kamerą. Po raz kolejny dowód wielkiego talentu montażowego daje Paweł Żydowicz, który poskładał materiał w sprawną opowieść. Jego rola w tym filmie wykraczała jednak poza samo montowanie ujęć, a miała podstawowe znaczenie dla ostatecznego efektu. Przyznam, że oczekuję niecierpliwie pierwszej pełnometrażowej fabuły zmontowanej przez Pawła.



Ładnie, bez szarżowania "wygrany" jest wątek bardzo emocjonalny. Jeden z uczestników wyprawy jest wnukiem katorżnika, któremu udało się przeżyć Workutę. Wnuk zabrał ze sobą na kolo podbiegunowe największy skarb dziadka — ręcznie pisany w łagrze modlitewnik. Niestety, nie udało mu się odnaleźć w dzisiejszej Workucie żadnych śladów przodka.
Na koniec coś o celu, o którym wspomniałem. Wyprawa miała dwa cele. Jeden natury podróżniczej i drugi - historycznej. Ja już tak mam, że historia bardziej interesuje mnie od podróży. A celem "historycznym" było nie byle co. Dowiezienie do Workuty tablicy upamiętniającej śmierć tysięcy więźniów politycznych GUŁ-agu, w tym więźniów narodowości polskiej. Tablicę dowieziono i w porozumieniu z władzami miasta została ona umieszczona na terenie jednego z byłych obozów pracy. I już za to należy się chłopakom wielka nagroda. Może np. środki na kolejną wyprawę? Hej, sponsorzy i samorządowcy!


 Festiwal Sztuki Faktu - Toruń 2015 . Jacek Kiełpiński - Radosław Rzeszotek - Workuta 

"Workuta"
Polska 2011, 40 minut, dokument; Produkcja: Marek Żydowicz, Fundacja Tumult. Realizacja: Paweł Żydowicz, Jacek Kiełpiński, Radosław Rzeszotek. Zdjęcia: Paweł Dyllus. Montaż: Paweł Żydowicz. Udźwiękowienie: Bartosz Jaworski. Lektor: Marek Milczarczyk.