„Lubię grać kobiety wyautowane.” Małgorzata Foremniak na Tofifest 2016

Ostatni raz była na Tofifeście w 2005 roku. 11 lat później odwiedza Toruń za sprawą projekcji filmu „Sługi boże”, gdzie zagrała postać Joanny Stanisz. Do odpowiedzi na bardziej i mniej wygodne pytania nakłonił ją Jarosław Jaworski podczas rozmowy w sali kameralnej w CKK Jordanki. 

fot. Wojtek Szabelski (freepress.pl)


Rozmowa o ludzkiej samotności, doświadczeniach życiowych i trudności wcielenia się w skomplikowaną postać filmową. Takie zagadnienia zostały poruszone podczas rozmowy z Małgorzatą Foremniak. Aktorka czuła się swobodnie podczas konwersacji i otworzyła się na toruńską publiczność.

Szukając różnych stanów myślenia

Pierwsza część rozmowy skupiła się wokół roli w „Sługach bożych”. Aktorka z pełną świadomością stwierdziła, że film nie był mocny, ale za to interesujący. Rola Joanny Stanisz była dwuznaczna i wielowymiarowa. Małgorzata Foremniak zbudowała nową osobowość swojej postaci i mogła szukać różnych stanów jej myślenia, a właśnie to jest kwintesencją aktorstwa.

Przepuścić przez siebie postać

Małgorzata Foremniak podczas spotkania poruszyła kwestię tworzenia postaci filmowej. Jako doświadczona aktorka wyznała nam, że doznania życiowe bardzo mocno wpływają na budowanie postaci. Im więcej aktor doświadczył jako człowiek, tym więcej ma do zaproponowania. Cierpienie i ból zmieniają charakter ludzi, a to później pomaga w imaginacji postaci, w którą się wcielamy. Główna bohaterka spotkania wypowiedziała bardzo istotne zdanie: człowiek ma w sobie naturalny potencjał twórczy, ale posiada również wiele blokad. Jednak kiedy je zdejmie otrzyma dostęp do wielu pięknych światów. Dlatego też musimy otwierać wewnętrzne granice, a świat stanie się nieprawdopodobny.

Była wśród wielu, a czuła się sama

Jednym z trudniejszych doświadczeń życiowych jest stalking. Temat bardzo delikatny, ale o tym także opowiedziała nam Małgorzata Foremniak. Jak się czuła kiedy ktoś w tak brutalny sposób naruszył jej prywatność? Było to bardzo ciężkie przeżycie, które spowodowało, iż poczuła, że bardziej dotkliwa jest samotność w tłumie niż na bezludziu. Czuła się zamknięta w niewidzialnej klatce i egzystująca w dwóch światach wśród ludzi. Jednak aktorka dostrzega w tym doświadczeniu pewne dobre strony. Potrafi z tak negatywnego przeżycia czerpać inspirację i jest gotowa tworzyć nowe, jeszcze ciekawsze i prawdziwsze postacie filmowe.

Ania Gamelska