Wszystkie nieprzespane noce Krzysztofa Bagińskiego i Michała Huszczy – spotkanie z odtwórcami głównych ról w filmie Michała Marczaka

Praca nad filmem zaczęła się od spotkania reżysera Michała Marczaka z młodymi chłopakami na jednej z warszawskich imprez. Od niewinnych i luźnych rozmów na temat młodości i tego, co definiuje obecne pokolenie dwudziestoparolatków, narodził się poważny projekt filmowy, będący ponadczasowym manifestem współczesnej generacji.

fot. Marcin Łaukajtys (FI)
Twórcy „Wszystkich nieprzespanych nocy”, Michała Marczaka, chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Ten trzydziestokilkuletni reżyser zdążył już silnie zaznaczyć swoją obecność w polskim dokumencie takimi filmami jak „Koniec Rosji” (2010) czy „Fuck For Forest” (2012). Tym razem stworzył coś na kształt paradokumentu, filmu mocno osadzonego w rzeczywistości, ale zarazem będącego jej wyolbrzymieniem, twórczym przetworzeniem, impresją na temat najlepszych momentów z życia, które - chcąc nie chcąc - zawsze wiążą się z młodością.
Spotkanie z odtwórcami głównych ról, które odbyło się po seansie w Kinie Centrum, świetnie uzupełniło luki w porwanej strukturze filmu. Krzysztof Bagiński i Michał Huszcza nie potrafili do końca sprecyzować, na ile na ekranie widzimy ich samych, a na ile wykreowanych przez nich bohaterów. Choć wyraźnie widać było, że ich prywatna energia i temperament znalazły odzwierciedlenie w filmowych postaciach. Zagadnięci przez prowadzącego rozmowę Michała Radomskiego o proces przygotowań do filmu, zgodnie stwierdzili, że nie były to tylko i wyłącznie wspólne imprezy (jak można by przypuszczać). Okres przedzdjęciowy opierał się głównie na wymianie poglądów między nimi a reżyserem na temat ich prywatnych fascynacji filmowych paradokumentami czy nurtem francuskiej nowej fali, które okazały się być dla nich wspólne, co ułatwiło im późniejszą pracę na planie i osiągnięcie pożądanego efektu skrajnego realizmu.
Naturalizm i swoboda w byciu przed kamerą, osiągnięta została przez odtwórców głównych ról, ciężką pracą i lekcjami improwizacji pobieranymi w kole aktorskim, jak również lekcjami tańca. Celem tych przygotowań była możliwość pełniejszego zdefiniowania młodych bohaterów poprzez cielesność i ruch. Szczególnie ważne było to w przypadku postaci Krzyśka, który swoją osobowość wyraża przez taniec. Podobnie było z dialogami, które z pierwotnej, scenariuszowej formy, ewoluowały w trakcie zdjęć w improwizowane i naturalne rozmowy aktorów dających się ponieść danej sytuacji. Z całą pewnością to spowodowało, że Michał Marczak dostał na festiwalu filmowym w Sundance nagrodę jako najlepszy zagraniczny reżyser filmu dokumentalnego.
Międzynarodowy sukces „Wszystkich nieprzespanych nocy” i wyjazd całej ekipy do USA na największy festiwal kina niezależnego na świecie był dla młodych debiutantów wielkim przeżyciem i niepowtarzalną szansą, którą z pewnością wykorzystają. Oboje są artystami i jak deklarowali podczas spotkania chcą swoją przyszłość zawodową i twórczą związać z filmem, tyle że każdy z nich na innym polu. Krzysztof Bagiński chce raczej zająć się tworzeniem filmów. Natomiast najskrytszym marzeniem Michała Huszczy jest zagranie w filmie Wesa Andersona, o czym, jak sam przyznał, mówi na każdym spotkaniu, bo wierzy, że w końcu dojdzie to do uszu samego zainteresowanego i taka propozycja zostanie mu złożona. Publiczność, która została po seansie na spotkaniu, dała odczuć zaproszonym gościom, że mocno trzyma za nich kciuki i ma nadzieję, że będzie mogła obejrzeć kolejne projekty filmowe z ich udziałem - lub ich autorstwa.
Więcej o filmie przeczytać będzie można w recenzji, która ukaże się już niebawem.
Anna Skoczek