Odszedł Tadeusz Chmielewski. Zostawił nam piękne dziedzictwo

Tadeusz Chmielewski
W niedzielę, 4 grudnia zmarł Tadeusz Chmielewski, świetny reżyser, którego filmy znają chyba wszyscy, choć nie zawsze wiedzą kto je wyreżyserował. Twórca „Ewa chce spać” i „Jak rozpętałem II wojnę światową” dwa obrazy nakręcił w naszym regionie. W Bydgoszczy i Nieszawie.

„Najbardziej niedoceniany polski reżyser” tak napisał o nim we wspomnieniu pośmiertnym Zdzisław Pietrasik z Polityki.

Był specjalistą od komedii. Tak przynajmniej go postrzegano. Wielu nie zauważyło, że wśród jego filmów każdy ma swój niepowtarzalny charakter. Do tego stopnia niepowtarzalny, że w naszym kinie nie da się znaleźć odpowiedników. Taka była komedia „Ewa chce spać”. „Ujęta w formę baśniowej groteski, pozornie dziejąca się poza czasem i miejscem, jednocześnie pozostająca w tutejszych krajobrazach” napisał Pietrasik.

Unikatem było również „Jak rozpętałem II wojnę światową”, z popisową rolą Mariana Kociniaka w roli kanoniera Franciszka Dolasa. Inne filmy Chmielewskiego? Proszę bardzo - „Nie lubię poniedziałku”, „Pieczone gołąbki”, „Gdzie jest generał?”, no i „Wśród nocnej ciszy”, jeden z najlepszych polskich kryminałów wszech czasów.

Właśnie ten ostatni film i ciepła komedia „Wiosna panie sierżancie” zostały nakręcone w kujawsko – pomorskim. Kryminał w Bydgoszczy (z kilkoma scenami w Toruniu), komedia niemal w całości w Nieszawie k. Włocławka.

„Wiosna panie sierżancie” czyli ciepła Nieszawa

Ten film miał powstać w 1959 roku, ale na ekrany wszedł 15 lat później. ().   Po sukcesie „Ewa chce spać” (Złota Muszla w San Sebastian) Chmielewski zamierzał nakręcić kolejną komedię o podobnym charakterze. Napisał scenariusz o sierżancie MO dzierżącym władzę w prowincjonalnym miasteczku, dobrał nawet obsadę (w filmie tym miała wystąpić m.in. Elżbieta Czyżewska, wówczas nikomu jeszcze nieznana studentka III roku PWST), znalazł doskonałe plenery w Szydłowcu i ... wrócił do tematu po piętnastu latach.


Zamiast Szydłowca wybrał nadwiślańską Nieszawę. Zagrała ona filmowe miasteczko Trzebiatów. Jego mieszkańcy w podnieceniu oczekują na powrót z pisemnego egzaminu maturalnego ich ukochanego sierżanta Milicji Obywatelskiej (!) ), Władysława Lichniaka. Aby miał jak najlepsze warunki do nauki w miasteczku obowiązuje cisza, a także zakaz picia w gospodzie - jeden kieliszek wódki do ciepłego dania i to wszystko. Kuriozalne? Wtedy raczej nie.

Choć wygląda to na drwinę z ówczesnej władzy (zresztą z władzy w ogóle), ale jeżeli nawet, to głęboko zawoalowaną. Przede wszystkim to ciepła komedia o ludziach z małego miasta tworzących lubiącą się społeczność.

Główna rola dostała się Józefowi Nowakowi. W pozostałych wystąpili znakomici aktorzy: Tadeusz Fijewski (Wyderko), Tadeusz Kwinta (Brożyna, podwładny Lichniaka), Wirgiliusz Gryń (Kazakow, rosyjski żołnierz), czy sam legendarny Jan Himilsbach (stolarz Leon Marchelczyk).
Niestety była to ostatnia przygoda Nieszawy z dużym kinem.

Niestrudzony badacz lokalnego kina, Szymon Spandowski z toruńskich Nowości (też laureat Flisaka Tofifest) przypomina na swoim blogu, że dopiero po blisko 4 dekadach w Nieszawie powstał kolejny film, krótkometrażowa „Fundacja Kultura” (wersja średniometrażowa jako „Ballada o Piotrowskim”). „To dzieło rodowitego torunianina Rafała Kapelińskiego, laureata Flisaka Tofifest. W filmie Nieszawa gra... Nieszawę. Pan Piotrowski jest lokalnym nieudacznikiem dorabiającym w fundacji artystycznej pana Marka”.

   

Pozostaje mieć nadzieję, że filmowcy kiedyś wrócą do Nieszawy.

„Wśród nocnej ciszy” czyli mroczna Bydgoszcz

Ten film powstawał w Bydgoszczy w 1978 roku, eksponując głównie plenery Wyspy Młyńskiej i staromiejskiego nadbrzeża nad Brdą. W końcu Bydgoszcz „grała” tu miasto pomorskie, a to od zawsze kojarzyło się w naszym kraju z wodą (niezależnie jak daleko od morza by to miasto leżało). Niektóre zdjęcia nakręcono w Toruniu (ul. Ciasna, katedra), Wrocławiu oraz Warszawie.

NA SKRÓTY: trailer i opowieść o filmie

Lata dwudzieste w jednym z pomorskich miast. Mieszkańcy zostają wstrząśnięci kilkoma okrutnymi zabójstwami, których ofiarami są 8-10-letni chłopcy. Narzędziem zbrodni jest zawsze ten sam pistolet, a wizytówką mordercy - mała zabawka z rysunkiem kota.
"Wśród nocnej ciszy", kadr z Wyspy Młyńskiej, pośrodku Tomasz Zaliwski
Śledztwo prowadzi, bez widocznych rezultatów, komisarz Teofil Herman (w tej roli Tomasz Zaliwski). Nie udaje mu się odnaleźć przestępcy, czym naraża się opinii publicznej i zwierzchnikom. Gdy w końcu wpada na trop mordercy, i dokonuje dramatycznego odkrycia. Film oparto na podstawie książki Ladislava Fuksa "Śledztwo prowadzi radca Heumann".

Wg zgodnej opinii krytyki, „Wśród nocnej ciszy” to najlepszy i najbliższy zasadom gatunku, polski kryminał. Niektórzy nie dowierzali, że „facet od komedii” zrobił arcy-wzór kryminału. A jednak. Filmowa historia toczy się na wielu płaszczyznach. Śledztwo to główna, ale równolegle reżyser eksponuje konflikt komisarza ze swoim 15-letnim synem Wiktorem, z którym nie potrafi się porozumieć.

"Wśród nocnej ciszy", widok na spichrze nad Brdą
Więcej, Chmielewski wyraźnie sugeruje orientację homoseksualną syna policjanta, co w ówczesnym kinie było niewyobrażalne. Rolę główną, komisarza Teofila Hermana zagrał Tomasz Zaliwski, który podróżuje po - jakże niepodobnej do dzisiejszej – Wyspie Młyńskiej. W filmie Chmielewskiego staje się ona zimną, wręcz mroczną sceną dla poszukiwań psychopatycznego zabójcę. Można by powiedzieć, że Chmielewski nakręcił „skandynawski” kryminał, tyle że na długo przed Skandynawami.

„Wśród nocnej ciszy” warto obejrzeć chociażby dla klimatu – z jednej strony przedwojenne, skąpane w śniegu miasteczko, z drugiej perfekcyjnie oddana przez Tadeusza Chmielewskiego atmosfera zaszczucia i paranoi, jaka udziela się mieszkańcom” – czytamy na portalu Film.org.pl.

Szkoda tylko, że filmu nie ma w żadnym z legalnych źródeł w internecie, bo na jego powrót do kin nie bardzo możemy liczyć. Podobno w grudniu 2016 lub styczniu 2017 ma być wyświetlony na Barce Lemara, zarządzanej przez Miejskie Centrum Kultury w Bydgoszczy. Zacumowanej przy nadbrzeżu Brdy, takiej samej, jak barka na której umieszczono część akcji filmu...

***
PS: Bydgoskim smaczkiem jest rola Piotra Łysaka, jako Wiktor, syna Hermana. Łysak jest rodzonym bratem wieloletniego dyrektora bydgoskiego Teatru Polskiego Pawła.